Literatura

Telefon (wiersz klasyka)

Frost Robert

 

 

— Kiedy dziś sobie stąd poszedłem, wprost
Przed siebie, jak najdalej,
I kiedy w pewnej chwili
Leżałem w trawie — jakiś kwiat samotnie
Do ucha mi się nachylił
I dobiegł mnie twój głos.
Nie mów mi, że tak nie było, że wcale
Nic nie mówiłaś — w ten kwiat, tu na oknie,
Musiałaś szepnąć coś. Pamiętasz treść tych słów?

— Wpierw ty powiedz, co ci się zdawało, że słyszysz.

— Odszukałem kwiat w trawie, przegnałem ospale
Brzęczącą nad nim pszczołę i przytknąłem znów
Ucho do płatków; i nie tylko głos,
Lecz jakby słowo jakieś usłyszałem w ciszy —
Co to było za słowo? Moje imię? Potem
Powiedziałaś — jeżeli nie ty sama, ktoś
Powiedział "Wróć już"; tyle do mnie doszło.

— Mogłam coś w tym rodzaju pomyśleć — nie głośno.

— W każdym razie — jestem z powrotem.

 

Przełożył
Stanisław Barańczak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Frost Robert

Inne teksty autora

BIRCHES
Frost Robert
'OUT, OUT--'
Frost Robert
A BROOK IN THE CITY
Frost Robert
A PECK OF GOLD
Frost Robert
A SOLDIER
Frost Robert
AFTER APPLE-PICKING
Frost Robert
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca