Wrażenie (wiersz klasyka)

Arthur Rimbaud

"Wrażenie"

(1)

W modre, letnie wieczory, pójdę miedzą kłośną,
Łechtany zbóż kitami, deptać trawy płowe:
Marząc, czuć będę świeżość pod stopami rośną.
Dozwolę wiatrom kąpać nagą moją głowę.

Nie będę mówił, myślał. W ciszy niewysłownej,
W duszy miłość ogromna wzbierze mi z pogodą;
I pójdę, het, daleko, jak cygan wędrowny,
W Naturę - szczęsny taki, jak z kobietą młodą.


Przełożył Miriam

(2)

W błękitne zmierzchy letnie pójdę miedzą polną
Skroś traw i ziół, muskany przez dojrzałe żyto...
Śniąc, będę czuł pod stopą świeżość ros podolną,
Pozwolę wiatrom kąpać mą głowę odkrytą.

Nie będę tedy mówił ani myślał wcale,
Lecz nieskończona miłość w moje serce spłynie...
I będę szedł jak Cygan - w coraz dalsze dale,
W przyrodzie jak kobietą, szczęsny w tej godzinie.


Przełożyła Bronisława Ostrowska

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Jerzy Borkowski
Jerzy Borkowski 25 kwietnia 2019, 01:04
Przekład Miriama zdecydowanie niezgrabny. Bardzo duża swoboda odchodzenia od oryginału, i to tam, gdzie to nie jest uzasadnione koniecznością znalezienia rymu. Łechtany, zamiast kłuty, łechtany zbóż kitami, jakby kłuty zbożem nie było dostatecznie poetyckie, a zboże zamiast kłosów ubrało się w kity. Teraz parę słów o rymach. U Rimbaud'a mamy do czynienia ze ścieżkami, o tym, że polnymi przekona nas kolejny wers w którym narrator jest kłuty przez zboże, u Miriama ścieżki zamieniają się na miedzę kłośną, a świeżość pod stopami w świeżość pod stopami rośną. Rimbaud nie używa przymiotników kłośna i rośna, u niego są ścieżki i jest świeżość trawy, ale przecież kłośna tak dobrze rymuje się z rośną... I tu jeszcze jedna ciekawostka, drobna trawa Rimbaud'a zamienia się na trawy płowe, by móc stanowić rym z nagą moją głową. Ostatecznie niewielka to różnica, ale czy płowa trawa pasuje do trawy rośnej. Dziwne.

W drugiej strofie prostota oryginału: Nie będę mówił, o niczym nie pomyślę zamienia się w zdanie jeszcze bardziej uproszczone: Nie będę mówił, myślał, ale za to z ozdobnikiem, którego nie ma w oryginale: W ciszy niewysłownej. Po co więc Miriam zamienił aleksandryn Rimbaud'a na trzynastozgłoskowiec, skoro musiał wypełniać pozostawione przez siebie puste miejsca ozdobnikami czy dodatkowymi atrybutami, np. cygan wędrowny. Przecież w dziewiętnastym wieku, wszyscy cyganie byli wędrowni, a we Francji, nawet do dzisiaj nikt im nie każe się osiedlać.

Wisienką na torcie jest miłość, która w duszy narratora wzbierze mu z pogodą, by móc rymować się z kobietą młodą. I tu też oczywiście w oryginale nie ma ani wzbierania duszy miłością z pogodą, ani nie ma kobiety młodej. Dusza wzbiera miłością, po prostu, a szesnastoletniemu poecie nie przyszłoby nawet do głowy być szczęśliwym jak z kobietą, która byłaby stara. Jego narrator jest szczęśliwy jak z kobietą, bo takie odnosi wrażenie obcując z naturą.

Szkoda, że przez tyle dziesiątków lat przekład Miriama tak deformował przeuroczy wiersz Rimbaud'a. Kolejny przekład Ostrowskiej już znacznie lepszy, choć też miejscami razi świeżością rosy podolnej, ale o tym może już innym razem.
2 073 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Arthur Rimbaud

Inne teksty autora

sezon w piekle

Arthur Rimbaud, wiersz klasyka

Śpiący w kotlinie

Arthur Rimbaud, wiersz klasyka

Podpis Artura Rimbaud

Arthur Rimbaud, wiersz klasyka

Statek pijany

Arthur Rimbaud, wiersz klasyka

Wrażenie

Arthur Rimbaud, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło