Literatura

Niemiecka armia na to nie pozwoli... (opowiadanie)

Dominikt

Kolejne banalne opowiadanko...
Czerwiec , piękny okres , nieuchwytny zwiastun nadchodzącego lata , które już czuć w powietrzu....Koniec szkoły , dzieci robią latawce ze świadectw.....Starsi kręcą z nich jointy...Niestety nie każdego stać na obóz windsurfingowy czy dwa tygodnie w Londynie.Młodzi ludzie mają naprawdę wyszukane sposoby na zabicie nudy.Dostają świra , jak zwierzęta w klatce , nie mogąc sie wyrwać z osiedlowego bagna , zaczynają pożerać sie nawzajem.Jak krokodyle które nadaremnie czekają na nieuważny ruch głównego bohatera książek przygodowych , który jak zwykle śmiejąc sie im w twarz brnie do przodu by zbawić świat , pomimo że nikt go o to nie prosił.Trójka łysych młodych chłopaków w tak modnych ostatnio dresach , nie , nie protestują przeciwko wojnie w Czeczeni , są łysi bez żadnej ideologi.Pomimo późnej już godziny nie siedzą w domach.

Stoją przed swoim blokiem , pilnują terytorium , tępe lecz uważne oczy lustrują wszystkich przechodniów.

Z ich ust lecą wulgarne zachęty do kopulowania , tak lato daje się im we znaki , przerażone dziewczyny wracające do domów , przyspieszają kroku , modląc się żeby nie poszli za nimi.."Ty , widziałeś jaka sztuka , kurwa tydzień bym z niej nie schodził" wspólnie kontemplują piękno spotkanych dziewczyn. "Kminię ziomek , takiej to normalnie wylizałbym do białej kości , hehehe" Ohydny rechot unosi się w powietrzu i odbija echem od okolicznych bloków.W jednym z mieszkań otwiera się okno , pojawia się w nim kobieta , brak snu odcisnął sie piętnem na tej młodej jeszcze twarzy."Panowie , proszę , dziecko mam chore , nie może zasnąć..." Nawet nie zdąrzyła dokończyć , kiedy w jej stronę poleciały wyzwiska."Spierdalaj , suko , bo zaraz tam wpadnę i ululam cię do snu razem z tym twoim bękartem."znowu śmiech , jeszcze głośniejszy. Do okna podbiega mąż kobiety , ona odciąga go , "Nie , nie warto ,no chodź już , daj spokój" , zamykają okno i zasłaniają żaluzje. "Tak frajerze , schowaj się , jak chcesz mieć szyby całe" krzyczy jeden z chłopaków , "No kurwa , co za palant , ja go przyuważe jeszcze " wtóruje mu drugi.Robią się nerwowi , jeden przestępuje z nogi na nogę , drugi uderza pięścia w rozłożona dłoń , trzeci bawi się komórką."Ja pierdolę , ale bym se skręta zapalił' pada pomysł , "Kto by nie zapalił , tylko skąd wziąć sos."użala się młody człowiek , pewnie czeka na wypłatę..."No właśnie , frajerstwo zabiera teraz radia z samochodów nawet jak wychodzą z nich na sekundę."

W tym najgorszym z możliwych momentów ich czujne oczy wyławiają jakiegoś obcego chłopaka , nie trudno zgadnąć że nasi chłopcy nie lubią obcych."Ty ziomal , chono tu na chwilę". Chłopak powinien już w tym momencie uciekać , sam na obcym osiedlu , do tego bez dresowego uniformu , nie wróży mu to miłej pogawędki. Szczerze to ma naprawde pecha.Ocenia odległość , niestety jest za blisko , nie zdąrzy uciec.Wykonuje powolny ruch do tylnej kieszeni , poprawia położenie noża spreżynowego , miał nadzieję że nigdy nie będzie musial go wyciągać , nadal ma taką nadzieję , nosi go bardziej jako amulet niż jako broń. Podchodzi powoli , starając się jak najbardziej ukryć strach . Oni są jak psy , potrafią wyczuć kiedy człowiek się boi , karmią się strachem."No koleś , podejdź bliżej , czego się boisz" cyniczny uśmiech na twarzy jednego z nich , wcale nie rozwiewa podejrzeń chłopaka."Czego chcecie?" pyta , głos prawie mu nie drży. "Wyskakuj z kasy , brakuję nam do grama" w czasie gdy jeden z osiłków wypowiada te słowa zachęty , dwóch pozostałych zachodzi chłopaka od tyłu..."Nie mam ani grosza " pada odpowiedż , faktycznie nie miał , miał za to nieziemskiego pecha..."Kurwa , a jak znajdę?" mówi wyraźnie zdenerowany "młody człowiek" , "Uważaj , zebyś czegoś nie zgubił" , popełnił cholerny błąd , nie powinien tak odpowiadać , minęła sekunda a już pluł krwią.Zagrywka najstarsza z mozliwych , dwóch trzymało go za ręce , jeden okładał po twarzy i brzuchu." Kurwa , zobacz jaki pyskaty , ale mnie wkurwił." Obelga , cios , obelga , cios.Puścili go , miał jeszcze tylko siły żeby zasłonić głowę , zanim zaczęli przedstawiać go podeszwom swoich Adidasów za 400 złotych. Gdy skonczyli coś w nim pękło.Jeden z nich splunął na niego. " No i po co ci to bylo" padło retoryczne pytanie , "Sprawdż mu kieszenie' , tym razem oni popelnili błąd , gdy jeden z nich schylal sie by sprawdzić zawartość jego kieszeń spotkała go niemiła niespodzianka. Chłopak ostatkiem sił , wydobył nóż z kieszeni , jeden wyuczony ruch i już ostrze lśniło odbijająć światło latarni. Osiłek zdąrzył tylko krzyknąć , nie zdąrzył sie uchylić , no cóż może gdyby nie był takim klocem napakowanym przez sterydy to by zdąrzył. Błysk , poczuł nóż wbity w noge , przeraźliwy krzyk zapalił kilka świateł w oknach.Chłopak trafił najgorzej jak mógł , w tętnicę udową.Krew trysnęła z jak z gejzera. Koledzy osiłka uciekli zostawiając go na pastwę losu. "Kurwa człowieku co ty zrobiłeś , co ty zrobiłeś....moja noga , kurwa!!!" ale chłopak juz nie sluchał , z wielkim wysiłkiem podniósł się na nogi , i trzymająć sie za brzuch pokuśtykał gdzieś w mrok...Syreny , policyjny kogut , karetka , jakaś kobieta mówi do policjanta " Dobrze tak sukinsynom , wszyscy mieli ich juz dosyć"..."Koledzy " rannego z okna oglądają cały spektakl , jutro będą wertować gazety w poszukiwaniu artykułu który może zdemaskować ich udział w całym tym zajściu , to będzie dla nich długa noc , ale czy coś zmieni....Nic , dokładnie nic.....


niczego sobie 13 głosów
Konkurs „Rytuały kobiet”
Opisz jeden z kobiecych rytuałów i zdobądź rewolucyjne książki!

Wywrota.pl Wywrota.pl

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 30 czerwca 2000

Inne teksty autora

...
Kleobis
Posłaniec
Dominikt
Motłoch potrzebuje chleba
Bezahlen ( Dominikt , Kleobis ,Verbal)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca