Literatura

Gdy syty skarbów (wiersz klasyka)

Staff Leopold

Gdy syty skarbów, własnym bogactwem znużony,
Darowywać pragnąłem jako król szalony,
Stałaś przy mnie, o, Chryzis, złotowłosa pani,
Wsparta o marmurowy biały słup w przystani.
Patrzyłaś na rozlewnych wód płynne manowce
I na moje żaglowne, złote trójwiosłowce,
Na które niewolników moich pogotowie
Znosiło dzbany świetne, drogie złotogłowie,
Bisior, szkarłat tyryjski, przepyszne kobierce
I bursztyny ciążące jako moje serce.
I daremnie szukałem stu pozorów zwłoki:
Statki znaku czekały na odjazd z zatoki,
Żagle rozpięte drżały, a słońce już nisko
Za góry zapadało. A chociaż tak blisko
Stałaś przy mnie, nie rzekłaś słowa niś spytała,
Komu podarki wiezie ta wyprawa cała
Choć jednym słowem mogłaś ocalić od zgłady
Statki, które ma duma rzucała na zdrady
Korsarzy, burz, bez celu, bez gwiazdy na niebie,
Te skarby, które-m w duszy przeznaczył dla ciebie




Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 4 czerwca 2009

Staff Leopold

Inne teksty autora

Odys
Staff Leopold
Podwaliny
Staff Leopold
Straszna noc
Staff Leopold
Prometeusz
Staff Leopold
Rzęsa
Staff Leopold
Więc można kochać...
Staff Leopold
Matka
Staff Leopold
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca