Przystępuję do ciebie (wiersz klasyka)

Edward Stachura

Wstęp do Jak ja cię witam - siostro miłosierna ty nie nazywaj mnie czarna niewdzięczność jak ja cię słyszę - siostro miłosierna nawet kiedy tak mówisz nawet gdy mnie oczerniasz tkliwość mnie wielka miękko rozsypuje oddech mój jasny milkną jego dzwonki uszy mi tylko sterczą na padole jak ja cię witam - siostro miłosierna ty nie nazywaj mnie czarna niewdzięczność nie byłem ja wcale w lasach tych zbawiennych gdzie się harcuje z promykami słońc ani też byłem w środku kwiatostanów w środku słynnego miesiąca majowego kiedy się duszą w domach panowie i damy śmiesząc straszliwie chłopca bezdomnego nie byłem też w dziedzinach błękitu na wolnym powietrzu cicho rozciągnięty na rękach wiewnych wolturnów zefirów na trawach skromnych na cudnych manowcach nie byłem też - siostro miłosierna nie byłem też - gdzie ja nie byłem Przystępuję do ciebie - oto się przedstawiam bo chciałbym najpierw rzecz bardzo kto ja jestem napisać - odkąd za tobą przez falujące jeszcze twoim powiewem firanki za okno wybiegłem - odkąd jestem zagubion w oceanie błędnopław Przystępuję do ciebie - kto ja jestem kto ty jesteś bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo kto jesteśmy napisać czy ja jestem robak czy ty jesteś wiśnia czy ty jesteś owo czy ja jestem wiśnia czy ja jestem lampa czy ty wiekuista czy ty jesteś wiśnia czy ja jestem wiśnia Przystępuję do ciebie - w wielkiej wstydliwości bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o tym napisać jaśniejąca jest korona wstydliwość jaśniejąca jest głowa przez nią ozdobiona i wstydzę się powiedzieć skąd ja wiem o tym Przystępuję do ciebie - skłonno mi w kolanach bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo na klęczkach napisać malałem zawsze zanikałem kiedy chóry wdawały się zgrabnie w śpiewanie tak mnie w robaka czyniło zasłuchanie i nie pragnąłem już więcej nic tylko zanikać w skóry moje malejące uchem robaka w dobrą porę muzyki być Przystępuję do ciebie - na kolanach na łokciach bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo czołgam się napisać wszystko do ciebie czołga się wszystkie myśli zawrotne - laury czoła naszego strapionego i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję do ciebie - niech tak się stanie bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo modlitewną napisać o, prądy w ptakach to włócznie takich nie ma zawsze pragnąłem pomiędzy nimi być dostąpion całą wiązką w środek czoła lec utrafion i co mam jeszcze wymodlić więc tak mi dopomóż tęsknienie przepastne że zawsze pragnąłem mieć konia do lotu i gwiazdę we wzroku - więc amen Przystępuję do ciebie - dzielna partyzantko bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o lasach napisać o lasach mixt nieprzebranych zastępach gdzie w starych dziuplach śpią duchowie i w młodym gaju hasa lis a przez drzewostan słońce idzie Przystępuję do ciebie - przez lasy popielate bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo jak feniks napisać zginę i kogo będą hodować kogo tak będą hodować wciąż "od stanicy do stanicy poszoł won" synu miły synu synogarlicy synku Przystępuję do ciebie - możesz być, nocy, możesz być bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo do samego rana napisać do śniadania żebym je zrobił do herbaty jako napój a do chleba margaryna a może być że ser, może być Przystępuję do ciebie - z cichym żalem gorzkim bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o tym owocu napisać czwarta ranna godzina jeszcze broczy ale już ją dopadają psy naganki mnie niedługo pierwsze ptaki wygwiżdżą ciebie nie ma jak nie ma i widzę lepiej było na nockę do portu tony nosić albo i nawet spać iść z muzą uczciwości i rano wstać jak szczygieł Przystępuję do ciebie - całą bożą noc bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo jestem zmęczony napisać świta już cała nocna straż przeszyta strzałami kładzie się spać kwiat bandyckiej ulicy i ja i ja zapadłbym w puch bezpamiętny a potem wstał - po czterystu latach Przystępuję do ciebie - daj mi trochę wakacji bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo w tej prośbie napisać żebyś mi dała trochę wakacji trzy dni myślałem i trzy noce myślałem potem znów tak wiecznie loty te pisałem dwa razy po sześć w piekle wariowałem daj mi trochę wakacji głowa moja była cała gorejąca to nie była głowa ale miejsce schadzek to nie była głowa ale smolna głowa daj mi trochę wakacji daj mi teraz piękny sen odwrotnie piękny długi sen niebiański kilka godzin snu bez mała Przystępuję do ciebie - a już się położę bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niechybną napisać też mgła jest niechybna kiedy jest i jest niechybna kiedy już tak leżę oczy mi zachodzą mgłą Przystępuję do ciebie - ledwie ale jednak żyw bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo z tego świata napisać zatem więc nie nadszedł jeszcze mój czas zawrotny odejścia jako najcichszy w cichym korowodzie pod chmurą gradową głucho huczącą całą w błyskach pomazaną jak liść a już myślałem na pomorzu ostatnim tym razem zakatrupi mnie wprost młodzieżówka zrówna z ziemią ciężkimi butami o co poszło - bagatela żyję liżę rany na trzech taboretach ślepy los mnie strzeże jak oka Przystępuję do ciebie - weź mnie ty uchowaj bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo o nich napisać oni są gady a słowa ich papugo nie odsyłaj mnie do nich nocować muzo wszelkiej delikatności mówię błagając mówię jąkając się weź mnie ty nocować weź mnie ty rozkradnij proszę po włościach mnie twoich roześlij ulubionych Przystępuję do ciebie - serce mi wali bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo bój się ciągle bój napisać westchnąć nie ma kiedy tak mnie ściga banda rodzajowa tak się ona ze mną swawoli sfora psów pędzony przez nią przyjechałem dzisiaj do miasta stołecznego do jaskini lwów jak nie tam i tu - to gdzie indziej wszędzie pełno bestii pełno pogoni po ziemi wulkanicznej Przystępuję do ciebie - biada mi, o, biada bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo nieszczęśliwą napisać pół dnia zmarnowałem dzisiaj, jaka zmaza pół dnia w nielatającym tkwiłem fotelu w poet-klubie siedząc gnijąc i nawet nie pijąc w nogach mi się zda pajęczyna zlęgła w sercu nic dobrego w głowie mi się zda postradało biada mi, o, biada biada gdzie się moja chluba w czas ten zapodziała Przystępuję do ciebie - na wskroś tych niewidocznych ścian bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo przeszywającą napisać ten co mnie widzi przy zbiegu ulic po nasłonecznej jasnej stronie lub w cieniu przeciw ległym lub gdy wymykam się z ławicy na mur za kioskiem piwo pić ten co mnie widzi tu i tam i sądzić może że mnie widzi - myli się oko jego zawodne bo głowa moja płowa kula się gdzie indziej po drugiej stronie wzgórza śród chaszczy granatowych śród piargów i kamiennych usypisk tak niegdyś śpiewnych jak Gloria Lawina a śpiącym gdyś owym snem niezwykłym tam się katulka głowa moja płowa Przystępuję do ciebie - z różą nie rozkwitłą, z różą-pąk bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo jak rozkwita kwiat napisać zima trzeci miesiąc jak na stancji zagościłem ale już ubliżają mi ściany tego domu co zrobię powiem gdy przyjdzie czas ubliżają mi ściany tego domu tętno się moje tu wciąż odbija i niewoli się dzikuska krew co powiem zrobię bo przyszedł czas obalę ściany tego domu jak płatki rozchylę je na cztery wiatry i sam też tam podążę Przystępuję do ciebie - z rozpuszczonym włosem bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo przejmującą napisać zanim mnie przeniesiesz zanim mnie stąd przeniesiesz tam tym półkolem twojej ręki niezmierzonym zanim mi odpowiesz - pozwól się zapytać kiedy przejdę kiedy skończę nockę tam kiedy już rozpruję żywot mój i tam w twojej służbie śmiercionośnej czy będę mógł czy będę jeszcze mógł tu na szosy skraj jak stoję wrócić zdrów tym półkolem twojej ręki niezmierzonym kiedy przejdę kiedy skończę nockę tam Przystępuję do ciebie - rozsuńcie się precz chmury bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo błękitną napisać o tym jak lotosy wchodzą w niebo i wyższa trawa i najwyższa trawa: lotos pojedynczy kiedy wszystko gnije to on wchodzi w niebo i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję do ciebie - mane tekel fares bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo ręką napisać żebyś nie zapomniała Nora suko przez nią łagodnie tresowana że dobra była ona ręka że kiedy potem w dół sypałem tak cię postrzelił celny strzelec to siostrę i brata opłakiwałem Przystępuję do ciebie - nie, nie przystępuję bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo z oddali napisać znad wzgórz jak gazela chcesz a jeszcze wyżej wolisz znad jej rogów gazelowych znad jej rogów gazelowych a jeszcze wyżej wolisz znad jej oczu potopowych Przystępuję do ciebie - rzucam rękawiczkę bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo wyzywającą napisać o tobie smugo cienia niech mnie koło połamie napisałbym wiersz wielkoskromny o tym jak płyniesz bez plusku o tym jak jasne czoło pętasz czarno-siną wstążką albo dziurawisz wprost klekocące czaszki ale czy nadąży za tobą ręka moja malownicza Przystępuję do ciebie - na moje gole ręce popłoch padł bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niesłychaną napisać niewidziana w blasku słońc ...przystąp ty raz do mnie wystąp ty raz do mnie z niebieskich zarośli... patrz zbocze ma łągodność trąbka ma do boju śmierć ma o wszystkim najlepsze mniemanie co ja mam w tej sławnej rodzinie patrz dzień już ma się ku końcowi zachód go rozbiera i obmywa pięknie co ja mam w tej sławnej godzinie Przystępuję do ciebie - wiśnio balsamowana bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo starożytną napisać ja mam też stamtąd pochodzenie moja Olga się stamtąd wywodzi bo tu jej nie ma pomiędzy współczesnymi ale gdzie ja mam być: biedna wdowa w tych kwaterach czy w tamtych piramidach czy też w przód wybiegać wybiegiwać jak strzała Przystępuję do ciebie - to znaczy zstępuję bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo miłosną napisać ale cyt o tym się nie mówi o tym ja nie mówię o tym ja tu milczę na dziewiczym łożu sufitu leżąc krzyżem Przystępuję do ciebie - z hojnymi naręcz darami bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo dziękczynną napisać żeś mnie przez siedem zim przeprowadziła przez te lodowe mroźne czasy przez te wiatry borealne żeś mi nie dała zmarnieć w złej godzinie w wielkich gromadach poetyckich w tej atmosferze pseudalnej i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję do ciebie - ze spuszczonym wzrokiem bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo płochliwą napisać coraz to wymykając się z kręgów jawnej zatoki w cień pozamorski za nią poniechawszy zmysły i dobytek ileż to razy tam się zapędziłem w studnie poziome tyle co pionowe gdzie rozgłośny jazgot naziemny cichnąc powoli przechodził w pomruk cichnąc powoli przechodził w poszum cichnąc powoli przechodził wpław wpław płynąłem z odkrytą bosą głową i tylko ona syczała jak lasowane wapno w tej strefie było to jak tętent taki on też był mój galop za nią tak płochliwą że pąs przy niej to jest bladość ledwo muśnięcie jej - to gwałt Przystępuję do ciebie - odkąd a dokąd bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo dopóki napisać dopóki sił dźwigać was będę ciebie - lewa stopo ciebie - stopo prawa ciebie - smolna głowo ciebie - głowo krwawa was - bogowie i ciebie co na samej górze ponad nami wszystkimi - chmurko ołowiana Przystępuję do ciebie - w każdej: z tych trzech sekund bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo muszę ciebie przejść napisać muszę ciebie przejść, gwiazdo wściekła muszę ciebie kiedyś przejść przecież, gdzieś tam, chyba, gdzieś tam, przecież, gdzieś tam - kończy się ten mój los niezłomny i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję do ciebie - z czterolistkiem koniczyny bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo komuś na szczęście napisać na szczęście Artura kochanego: przyjaciela mojego, brata starszego troskliwego niech cię, Arturze ogień trawiący tak długo liże i tak łagodnie jak drobna fala ciepły piach nadmorski Przystępuję do ciebie - w pełnym uzbrojeniu bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niecierpliwą napisać że nadchodzi godzina stoję tu przed tobą krew mi wrze przepysznie cały w pąsach strój mój wojowniczy stoję tu przed tobą koń mój ze mną stoi grzebią ziemię nogi nasze niecierpliwe Przystępuję do ciebie - z chórami trąbami i dzwonieniem bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo niebotyczną napisać o, już nie ubliżam ścianom świata bo idę wzwyż jak koń co lata zostałem sam w tej wysokości zostałem sam w tej szerokości siedzą po domach chomiki i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję do ciebie - odnajdę cię słoneczność bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo widną napisać choć mogą mnie białego gołębia śmiałego ciężko za to pokarać chmury demoniczne z gałązki oliwnej piorunem ironicznie a także ci z maczugami miast głów a także ci z papugami miast ust ci z maszynerii ci z ciemnogrodu i jeszcze wielu innych Przystępuję do ciebie - przez mgły i kadzidła: te strefy bo chciałbym jeszcze raz rzecz bardzo jasnowidną napisać że oto dom mam w górach boskich w dolinie gdzie jedzenia w bród i ryby-pstrągi jadło boskie wróciłem właśnie z wojny ostatecznej i jestem tylko lekko ranny Przystępuję do ciebie - łopocąco bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo jak na wietrze chorągiew napisać mnie już nic nie spęta nie skruszy nie stratuje nie spopieli nie spotrafi bo dokazałem wyczynów przecież o, Kamilu i najletszy okazałem się też między ptakobojnymi aż mi się kości ponosiły jak skrzydła nie kości albo jak chwała kartagin daleko pośmiertna i mówię że kto mówi to samo niech tu zjawi się niech go obejmę przechowywanym dlań pod żebrem miłosnym wejrzeniem Przystępuję di ciebie - gdzie się kończy rzeka bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo delta napisać delta bliskomorska ty dozgonna litero gulgot usłyszę gardła oceanu z pożądania zapienią zaślinią się fale na o mnie wieść zanucę wtedy w tej mojej coraz i ostatecznej coś bez słów zanucę lub zagwiżdżę przez zęby pieśń bez słów samą jedynie nieodzowną melodię nie wesołą nie smutną niemniej jednak rzewną coś takiego jak u ujścia rzeki nurt powabny coś takiego jak rozlewnie krew płynąca z rany Przystępuję do ciebie - musi być że coraz bliżej jestem bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo życzenie napisać czasu nie mam za nic czasu mam tyle może co do tamtej ściany w te i z powrotem lubo może tylko w tę a z powrotem to już samotny koń w pochodzie z białym kwiatem w siodle chcę coś powiedzieć chcę coś wycharczeć jeden przez serdeczne błękitne młode gardło: szczęście z wami cicho ze mną Przystępuję do ciebie - schodząc po tarasach bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo życzenie napisać czasu nie mam za nic czasu mam tyle może co do tamtej ściany w tę i z powrotem lubo może tylko w tę a z powrotem to już samotny koń w pochodzie z białym kwiatem w siodle chcę coś powiedzieć chcę coś wycharczeć jeden przez serdeczne błękitne młode gardło: szczęście z wami cicho ze mną Przystępuję do ciebie - schodząc po tarasach bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo nadmorską napisać o tym że nie klękam ale siadam nad morzem a nogi już myje mi przypływ a czoło i oczy mam w blaskach a myśli ostatnie zabieram do wód Przystępuję do ciebie - bo chciałbym jeszcze rzecz bardzo nad wyraz napisać wszystki to jest splendor: móc i mieć prawo: do siebie uśmiechnąć się *** Przebywszy taki świat drogi szlak niebieski i tę świętą ziemię mogłem już sobie iść w cichości pagóry i pagórki zausznicze doły dołki padoły niwy posępne rzeki ciemne i topiele pola miny i naganki to powietrze ciężarne nabite prochami że oddechy jak huki wojenne - przebywszy taki świat drogi mogłem już sobie iść w cichości i już ruszyłem nawet, siostro miłosierna już mnie tam niosły stopy dwie ale nagły i skądinąd w bok na nowe manowce pchnął mnie wiew 1960-1965

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Kobyszcze
Kobyszcze 29 marca 2018, 12:00
Bez formatowania wiersz traci oddech.
2 638 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Edward Stachura

Inne teksty autora

Czy warto

Edward Stachura, wiersz klasyka

Ach, kiedy znów ruszą dla mnie dni

Edward Stachura, wiersz klasyka

Jak

Edward Stachura, wiersz klasyka

Biała Lokomotywa

Edward Stachura, wiersz klasyka

Niebo to jednak studnia

Edward Stachura, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło