MAŁY MIT (wiersz klasyka)

Józef Czechowicz

zgasł wieczór i obłoków aluminium

w oknie twarz unieś

ostatnie to linie

giną w czarnych jedwabi łunie

z mroków

udręki posuch

głos idzie żałosną steczką

w kołysce kroków

tego głosu

uśnij syneczku syneczku



świergocą miotacze gwiazd

aż cienko szyba się odzywa

dusi powolnie jak gaz

kołysanka nieprawdziwa

ale

cieknie z pogańskich parowów

parna osłoda nocy

znowu

tyle kochanej niemocy

syneczku



zasypią cię czarne róże

sen pod ciało podłoży się płomykiem

sierpem

a za sierpem wiosna zasadzka



zasypano godziny cacka

niepamiętania kurzem

syneczku syneczku



sobie nucę

siebie smucę

ciebie

nigdy nie było

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Joanna Lisowska 22 września 2014, 19:30
a interpretacja tego wiersza?
Anymous
Anymous 13 marca 2017, 21:53
wielkie gówno to o tym myślę
nie pozdrawiam
5 487 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Józef Czechowicz

Inne teksty autora

W pejzażu

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

więzienie

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

Wieczorem

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

MOJE ZADUSZKI

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

ŻAL

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło