Literatura

Ogród lesbijski (wiersz klasyka)

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Noc księżycowa. Ogród pełen cienia,

gmach na kolumnach wykutych w marmurze,

świateł szafiry, topazy i róże,

alabastrowe sale i przedsienia,

kwiaty w wazonach rżniętych w ametyście,

kielichy z piany, ze szmaragdu liście.

 

Wśród świateł, kwiatów, wśród kolumn szeregu

stoją posągi. Podstawy z marmuru

srebrniejącego mają blask lazuru.

Na ścian gładzonych kryształowym śniegu

zwierciadła w jaspis oprawne je dwoją -

rzędem wśród kolumn nieruchome stoją.

 

I tylko zda się, że ich oczy żyją

i patrzą ciche, a pełne płomieni;

i tylko zda się, że się im rumieni

pierś i faluje pod wysmukłą szyją.

Rzędem wśród kolumn stoją nagie, czyste - -

o Afrodyto! o bóstwo świetliste!...

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

 

O Safo! Twoją ten ogród świątnicą!

Patrz! jakie cudne a potworne sploty!

Patrz! Marmurowy twój posąg spod groty

laurowej wielką spogląda źrenicą,

a na twej harfy złotostrunnej struny

biją od świateł płomienie i łuny.

 

Kamiennym palcem uderz w harfę złotą:

niech zabrzmi pieśń... miłości pieśń... A owe

ockną się białe bóstwa marmurowe

i żywym z sobą uściskiem się splotą...

Promienne bóstwa rozkoszy, zaklęte

w głaz, nieruchome, cudowne i święte.

 

O zejdź z marmurów twego postumentu,

Afrodis biała! zrzuć zazdrosne szaty!

Na bujną trawę między wonne kwiaty

zejdź safickiemu przypatrzeć się świętu -

Eros skrzydlaty, stanąwszy w podziwie,

zdumioną strzałę wstrzyma na cięciwie...

 

Zbudź się, łabędziu! podnieś skrzydła śnieżne,

splot ramion poczuj, co jak miękkie fale

objęły ciebie; te dłonie, co w szale

na barkach twoich zawisły lubieżne,

niechaj ci gładzą pióra; ta pierś biała

pod twoją piersią niech drży, dyszy, pała...

 

Noc księżycowa. Z dala szumi morze

swoją pieśń cichą, wieczną i olbrzymią,

kratery ogniem błyskają i dymią,

woń róż, jak obłok, zawisa w przestworze

i palm kopuły ciemne się kołyszą - -

cyt - jaką wszystko przepojone ciszą...


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Inne teksty autora

Lubię, kiedy kobieta...
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
tomik Nie wierzę w nic
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Podczas wiatru z Tatr
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Marsz zbójecki ze Skalnego Podhala
Kazimierz Przerwa- Tetmajer
Ja, kiedy usta
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
A kiedy będziesz moją żoną
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
II-
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca