Literatura

Ankhenaton (wiersz klasyka)

Zbigniew Herbert

 
Inskrypcja
 
Dusza Ankhenatona, pod postacią ptaka, usiadła na brzegu czoła,
aby odpocząć przed daleką podróżą. Lecz zamiast patrzeć w horyzont,
spojrzała w twarz zmarłego. A twarz ta była jak lustro bogów.
 
Próba rekonstrukcji
 
Po co mam wędrować -
pomyślała dusza - przez
zawiłe pytania ku bóstwom
szczekającym
 
Po co ciemnym korytarzem
iść przez dłonie szorstkie
ku wagom wężom i skarabeuszom
 
tutaj zostanę
poznam sekret uszu
które leżą przy głowie
płasko jak psy
 
przytrzymam łodzie słodkich powiek
aby nie wypłynęły ku wklęsłym skroniom
 
wejdę w nozdrza aż do miejsca gdzie przysechł
ostatni zapach ziemi i zetrę ten ślad
 
uwiję dwa gniazda w kącikach ust
które milczą i nabrzmiewają płaczem
 
będę pracowała aby pogodzić Ankhenatona z cieniem
tak mówiła dusza
 
ale my
którzy kamienną głowę Ankhenatona
trzymamy na kolanach
czujemy
jak ona węszy
jak ona tłucze
jak ona krzyczy 
 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
J.G
J.G 21 grudnia 2016, 13:15
Yyyyyy....
przysłano: 5 marca 2010

Zbigniew Herbert

Inne teksty autora

Przesłuchanie anioła
Zbigniew Herbert
Węzeł
Zbigniew Herbert
Przedmioty
Zbigniew Herbert
Piekło
Zbigniew Herbert
Apollo i Marsjasz
Zbigniew Herbert
Kura
Zbigniew Herbert
Serce
Zbigniew Herbert
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca