Literatura

Uprawa filozofii (wiersz klasyka)

Zbigniew Herbert

 

 

Posiałem na gładkiej roli
drewnianego stołka 
ideę nieskończoności
patrzcie jak mi ona rośnie
- mówi filozof zacierając ręce

Rzeczywiście rośnie 
jak groch
Za trzy a może cztery 
kwadranse wieczności 
przerośnie nawet
jego głowę

Zmajstrowałem także, walec
- mówi filozof
u szczytu walca wahadło 
rozumiecie już o co idzie
walec to przestrzeń
wahadło to czas 
tik - tik - tik
- mówi filozof i śmiejąc się głośno 
macha małymi rączkami

wymyśliłem w końcu słowo byt 
słowo twarde i bezbarwne

trzeba długo żywymi rękami rozgarniać cieple liście 
trzeba podeptać obrazy

zachód słońca nazwać zjawiskiem 
by pod tym wszystkim odkryć 
martwy biały
filozoficzny kamień

oczekujemy teraz
ze filozof zapłacze nad swoją mądrością 
ale nie płacze
przecież byt się nie wzrusza
przestrzeń nie rozpływa
a czas nie stanie w zatraconym biegu


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Zbigniew Herbert

Inne teksty autora

Przesłuchanie anioła
Zbigniew Herbert
Węzeł
Zbigniew Herbert
Przedmioty
Zbigniew Herbert
Piekło
Zbigniew Herbert
Apollo i Marsjasz
Zbigniew Herbert
Kura
Zbigniew Herbert
Serce
Zbigniew Herbert
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca