Literatura

Wróżenie (wiersz klasyka)

Zbigniew Herbert

 

 

 

Wszystkie linie zagłębiają się w dolinie dłoni

w małej jamie gdzie bije źródełko losu

Oto linia życia Patrzcie przebiega jak strzała

widnokrąg pięciu palców rozjaśniony potokiem

który rwie naprzód obalając przeszkody

i nie ma nic piękniejszego nic potężniejszego

niż to dążenie naprzód

                       

Jakże bezradna jest przy niej linia wierności

jak okrzyk nocą jak rzeka pustyni

poczęta w piasku i ginąca w piasku

Może głębiej pod skórą przedłuża się ona

rozgarnia tkankę mięśni i wchodzi w arterię

byśmy spotykać mogli nocą swoich zmarłych

we wnętrzu gdzie się toczy wspomnienie i krew

w sztolniach studniach komorach

pełnych ciemnych imion

 

Tego wzgórza nie było – przecież dobrze pamiętam

tam było gniazdo czułości tak krągłe jak gdyby

ołowiu łza gorąca upadła na rękę

Pamiętam przecież włosy pamiętam cień policzka

Kruche palce i ciężar śpiącej głowy

 

Kto zburzył gniazdo Kto usypał

kopiec obojętności którego nie było

 

Po co przyciskasz dłoń do oczu

Wróżbę stawiamy Kogo pytasz


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Zbigniew Herbert

Inne teksty autora

Przesłuchanie anioła
Zbigniew Herbert
Węzeł
Zbigniew Herbert
Przedmioty
Zbigniew Herbert
Piekło
Zbigniew Herbert
Apollo i Marsjasz
Zbigniew Herbert
Kura
Zbigniew Herbert
Serce
Zbigniew Herbert
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca