Wybrańcy gwiazd (wiersz klasyka)

Zbigniew Herbert

 

 

To nie anioł 
to jest poeta

nie ma skrzydeł 
ma tylko upierzoną 
prawą dłoń
bije tą dłonią w powietrze 
ulatuje na trzy cale 
i zaraz znów opada

kiedy jest całkiem nisko 
odbija się nogami
na chwilę zawisa w górze 
wymachując upierzoną dłonią

ach gdyby oderwać się od przyciągania gliny 
mógłby zamieszkać w gnieździe gwiazd 
mógłby skakać z promienia na promień 
mógłby –

ale gwiazdy
na samą myśl
że byłyby jego ziemią 
przerażone spadają

poeta przesłania oczy 
upierzoną dłonią
nie marzy już o locie 
ale o upadku
co kreśli jak błyskawica 
profil nieskończoności


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
7 635 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Zbigniew Herbert

Inne teksty autora

Przesłuchanie anioła

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Węzeł

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Przedmioty

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Piekło

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Apollo i Marsjasz

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło