Nie jesteśmy w lesie obydwoje... (wiersz klasyka)

Achmatowa Anna

 

 

Nie jesteśmy w lesie obydwoje
I wołanie twe w drwinę się zmienia.
Czemu nie przychodzisz, by ukoić
Niepokoje niego sumienia?

Twoje życie już biegnie inaczej,
Inną żonę masz, inne troski.
W suche oczy teraz mi patrzy
Petersburska niedobra wiosna.

Wedle zasług myśl gorączką zmąci,
Suchy kaszel, śmierć to jej nagrody.
A na Newie w oparze wilgoci
Już ruszają wiosenne lody.

Przełożyła
Eugenia Siemaszkiewicz


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 055 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Achmatowa Anna

Inne teksty autora

Kocie, nie idź...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[To serce nie odpowie echem na mój zew]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[W blaskach zachodu pożółkł świat]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

A mnie z tobą pijanym wesoło...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Nie z tymi, co małego ducha...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło