Wieczorem (wiersz klasyka)

Achmatowa Anna

 

Muzyka brzmiała w tym ogrodzie

Boleścią tak niewysłowioną.

I morza ostry zapach wionął

Od ostryg na półmisku w lodzie.

 

Rzekł: "Jestem zawsze wierny tobie!"

I lekko dotknął mej sukienki.

Jak te dotknięcia jego ręki

Są do uścisków niepodobne.

 

Tak ptaki głaszcze się lub koty,

Tak patrzy się na woltyżerki.

I drwiące świecą się iskierki

Pod rzęs osłoną jasnozlotych.

 

A rozpaczliwych skrzypiec głosy

Dochodzą poprzez dym rozwiany:

"Błogosławże szczęśliwe losy

Za pierwsze sam na sam z kochanym."

 

1913, marzec.

 

 

tłum. Seweryn Pollak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 181 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Achmatowa Anna

Inne teksty autora

[To serce nie odpowie echem na mój zew]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Kocie, nie idź...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[W blaskach zachodu pożółkł świat]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

A mnie z tobą pijanym wesoło...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Niczym anioł, który zmącił wodę...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło