Kilka minut

Tomas Tranströmer

Ta niska sosna na bagnie trzyma koronę w górze: ciemną szmatę.
A to co widać to nic
w porównaniu z korzeniami tym rozcapierzonym, skrycie pełznącym, nieśmiertelnym albo wpół śmiertelnym
systemem korzeniowym.

Ja ty ona on też się rozgałęziamy.
Poza to czego się chce.
Poza Metropolis.

Z mlecznobiałego letniego nieba spada deszcz.
Czuję jakby moich pięć zmysłów podłączono do innego stworzenia
poruszającego się tak zawzięcie
jak biegacze w jasnych strojach na stadionie, gdzie ciemność spływa rzęsiście.

Inne teksty autora

Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer
Tomas Tranströmer