Literatura

A przecież, przecież znam was także (wiersz klasyka)

Walt Whitman

A przecież, przecież znam was takżę, godziny czarnej melancholii,

Krępujecie mi ruchy, lgniecie do nóg jak ołowiane kule,

Ziemia zmienia się w dom żałoby - słyszę arogancki, drwiący głos:

Materia zwycięży - tylko wieczna materia zatryumfuje.

 

Nieustannie dobiegają mnie krzyki rozpaczy,

Dochodzi mnie strwożone, niepewne wołani najbliższego kochanka:

Morze, którym wkrótce odpłynę, powiedz mi,

Powiedz, dokąd podążam, do jakiego portu.

 

Rozumiem twoją udrękę, ale nie mogę ci pomóc,

Podchodzę, słyszę, widzę: smutne usta, spojrzenie, twoją niemą prośbę:

Powiedz mi, dokąd odejdę z łoża, na którym spoczywam;

Trwoga i niepewność starości - głos młodej kobiety błagającej o pociechę

Głos młodzieńca: Nie ma dla mnie ratunku??


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Walt Whitman


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca