Literatura

Frank (wiersz klasyka)

Leszek Wójtowicz

Ależ Cię nosiło po świecie Frank
Mieszkałeś w samym centrum Manhattanu
Miałeś tam nawet swój własny bar
W którym pić mogłeś choćby do rana

I byłeś tam gdzie strzelać znaczy żyć
Widziałeś śmierć i najpiękniejsze kwiaty świata
W ruletę grałeś jak sam diabeł
A samochodów nie doliczyłbyś się dziś

I powiedz czy to prawda
Że pewien gatunek małp
Kiedy ukradnie kolbę kukurydzy
Ucieka trzymając ją pod pachą… jak parasol

Ty nawet wiesz gdzie leży cała kupa złota
Na granicy między Zambią a Zimbabwe
Tyle razy tam jeździłeś range roverem
Tyle razy w różne mętne sprawy wpadłeś

Ale zawsze wygrzebałeś się na wierzch
Byłeś wszystkim po kolei jak leciało
Kiedy mówisz to aż trudno Ci uwierzyć
By ktoś przeżył tyle w parę lat

I powiedz czy to prawda
Że gdybyś mógł
To tankujesz benzynę
Pakujesz samochód
I zatrzymujesz się… dopiero za granicą austriacką

Jednak zostań spróbuj ten ostatni raz
Tu podobno ma już nie zabraknąć chleba
Bo zaczęliśmy go dobrze dzielić
No więc pomyśl nim Cię znowu pogna w świat


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leszek Wójtowicz

Inne teksty autora

Blagier
Leszek Wójtowicz
Cyniczna pani
Leszek Wójtowicz
Dla Janiny
Leszek Wójtowicz
Dla miasta i świata
Leszek Wójtowicz
Dworzec nocą
Leszek Wójtowicz
Gdy przyjdzie wojna...
Leszek Wójtowicz
Hymn zagubionych
Leszek Wójtowicz
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca