Jechali chłopcy

Leszek Wójtowicz

Jechali chłopcy na nieprawdziwą wojnę
Była godzina ósma dziesięć
Każdy miał bilet bezpłatny w kieszeni
I każdy wiedział że musi się spieszyć

Chociaż nie mieli jeszcze mundurów
Byli już jakoś do siebie podobni
Jak wyciosani z jednego kamienia
Już teraz bardzo zapomnienia głodni

Butelki w dłoniach migotały zimno
W głowach rozpętał się upał szalony
Pili pospiesznie ostatnie toasty
Na oblężonych stopniach wagonów

Śpiewali chórem że w wojsku dobrze
Śpiewali chórem że się nie boją
Aż cały dworzec trząsł się w posadach
Aż się opóźniał odjazd pociągu

W powietrzu stała chmura płaczu
Konduktor machał bezradnie latarką
Na rozstrojonej taniej gitarze
Ktoś grał uparcie smętne tango

A ty poeto stałeś na boku
Z białym goździkiem w zaciśniętej dłoni
I próbowałeś mówić kochanej
Jakoś to będzie – nie martw się o mnie

Będę do ciebie pisał często
Wiersze o miejscach które znamy
Zobaczysz jak czas szybko biegnie
Niedługo znów się tutaj spotkamy

Ona mówiła – tak kochany
Uważaj zimno nie przezięb się czasem
A potem jeszcze szybki pocałunek
I drzwi wagonu zamknięte z hałasem
A wy potężni tego świata
Co budujecie dla nas piekło
Do listy grzechów jeden dopiszecie
Gdy ten z goździkiem nie wróci poetą

Inne teksty autora

Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz
Leszek Wójtowicz