Literatura

Niepewna pora (wiersz klasyka)

Leszek Wójtowicz

Wybacz mi proszę moje bóstwo domowe
Że mnie ostatnio tak nosi po mieście
Że pod wiatr wystawiam rozpaloną głowę
Rezultaty sama widzisz oczywiście

Niby jesień a śnieg leży na ulicach
Niby zima a liście na gałęziach
Dziwna pora – jakby z pogranicza
Dziwna pora – i… bardzo niepewna

Lecz choć nie wiem czy się ciszą dni rozbielą
Czy wołaniem rozczerwienią przenikliwym
Gdy niepokój mieszka w każdym kącie
Gniewu już nie potrafię ukrywać

Niby jesień…

Dziś mój gniew nieważny jak dotknięcie cienia
Zmienia się w niespokojne słowa pieśni
Co jak liście niesione porywistym wiatrem
Ulicami miasta będą biegły

Niby jesień…

Wybacz więc proszę moje bóstwo domowe
Moje ciągłe w twarze jutra zapatrzenia
Zaczekajmy aż nasza pora roku
Wygra w końcu to męczące przesilenie


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Leszek Wójtowicz

Inne teksty autora

Piękny toast
Leszek Wójtowicz
Pytania o zmierzchu
Leszek Wójtowicz
prawda
Leszek Wójtowicz
Pomnik gdański
Leszek Wójtowicz
Polowanie na czarownice
Leszek Wójtowicz
Polonez
Leszek Wójtowicz
Podwodna misja
Leszek Wójtowicz
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca