Tam (wiersz)

młody bandyta

 


Pociąg Kraków - Białystok, kilka minut do zmierzchu.
Szpakowaty mężczyzna podnosi głos na chuderlawą kobietę,
ta z kolei uparcie wpatruje się w poszarzałe
obrazy za oknem. Jakby nie słysząc.

Siedzę tak od kilku minut, wbity w niewygodny zakurzony fotel
i bezczynnie przebieram palcami po klawiaturze kolorowej trumienki.
Dokładnie trzy godziny temu mój plecak nabrał rubensowskich
kształtów i z nadzieją pokierował mnie tam.

Przypominam sobie wszystko: znajomą, ogień, respirator,
Katowice, osmolone pamiętniki, czarną pajęczynę
na mojej szkatułce, nadpalone fotografie.

Nagle szpakowaty mężczyzna obniża głos, chuderlawa kobieta
uwypukla się i pęka; obraz znika zza okien.
Konduktor przestaje sprawdzać bilety i machając rękami
wzbija się pod sufit, samotny pasażer z sąsiedniego
przedziału wyskakuje przez okno.

Trumienka lekko pochlipuje i otwiera się, palce znikają
za trotuarem baterii, plus minus dwie minuty i znowu:

rury w każdym zakątku ciała, coraz szybsze pik-pik
i oddech, który nigdy nie jest na miejscu.


słaby+ 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 24 stycznia 2010, 14:02
Najgorsze są chyba te wiersze, które spokojnie można przerobić na prozę bez większych zmian.
guwno
guwno 24 stycznia 2010, 21:01
Czemuż to?
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 25 stycznia 2010, 16:11
o ja nie wiem czy z tą prozą to nie byłoby większych zmian. najbardziej sprozaizowany jest początek, ale przyjrzyjmy się pierwszej strofie przywalając pionową granicę. po jednej stronie mamy zachowany ruch, pewną żywotność:
- Kraków - Białystok -> przemieszczanie, trupy racze nie poruszają się, chyba że ktoś naoglądał się horrorów i ma w tej kwestii inne zdanie
- szpakowaty mężczyzna podnosi głos -> znów ruch, wypowiadanie, mięśnie w użytku i do tego szpakowatość, już pomijając kwestię opisu wyglądu, ale w nawiązaniu do ptaka i skojarzeniowo do jego wolności, do tego, że ptaki chyba tylko, gdy śpią, nie ruszają się
- obrazy za oknem - bezustannie się zmieniają w rytm poruszającego się pociagu

z drugiej strony mamy:
- zmierzch, czyli pewną granicę, może godzina nadejścia zmierzchu jest zmienna, ale on sam nie, zawsze przynosi to samo; po drugie, co się będziemy wygłupiać zachowując to dla siebie, kojarzy się ze śmiercią
- chuderlawa kobieta - kojarzy się ze śmiercią, przykutą do łóżka
- poszarzałe - ja bym ten przymiotnik odniosła właśnie do niej
- nie słysząc - ja tu widzę automatycznie człowieka stojącego i gapiącego się w jeden punkt, jest jak monolit

pierwsza strofa jest tu wspomnieniem, przyczynkiem do kolejnych wydarzeń. podmiot stara się wyrwać z jego objęć, spogląda na teraźniejszość, co nie trwa długo. coś bezustannie te wspomnienia prowokuje. "chuderlawa kobieta
uwypukla się i pęka" - może to ta kobieta przypomina kogoś z przeszłości. kiedy podmiot powraca ze wspomnień, uwypukla się, tzn. nabiera kształtów realnych, ale znika. podobnie konduktor nabiera właściwości bańki mydlanej. to jak kontakty z małej trumienki - telefonu (?!), przeglądając książkę telefoniczną, napisy zbliżają się do "sufitu", po czym znikają. pasażer wyskakuje przez okno, bo zostaje usunięty.
albo i jeszcze inaczej można to wszystko potraktować, pociąg jako klatka, puszka, w której zamknięty jest podmiot. dopuszcza do środka pewne osoby, przechodzą nawet przez kontrolę, ale w końcu kiedyś muszą wysiąść - dobrowolnie lub przy pomocy innych sił. ta mała trumienka jest jakby serce i rozumem zarazem, steruje wszystkim, a jednocześnie dobranie jej takiej nazwy, znów nakierowuje na zmierzch. jako skojarzenie z telefonem, trzeba by jeszcze dodać problem automatyzacji, pik-pik, to maszyna.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 29 stycznia 2010, 14:08
A ja tak sobie myślę, że może ta pani pęka, bo przebiera się miarka bierności.
596 wyświetleń
przysłano: 24 stycznia 2010 (historia)
guwno

guwno

41 dópa
25 tekstów 51 komentarzy

Inne teksty autora

Krakuf

Adam Zlewak, wiersz

Origami

Adam Zlewak, wiersz

Vagina denata

Dr Fleischmann, wiersz

Na śmierć

Dr Fleischmann, wiersz

*** (ładnych kilka dni)

Dr Fleischmann, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło