Literatura

trzecia niedziela niezwykła (wiersz)

dafne

 

 

czas między nimi należał do tych bezpańskich, 


lekko otyły brakiem potrzeby nazywania rzeczy, 
zwlekał się na sąsiedzkiego grilla czy koncert, 
bez większych przeczuć powracając 
na miejsce.


i nie dowiemy się, kto nim wówczas 
szarpnął, 


czy zbyt gorąca chęć odczytania kolejnego  wiersza,
czy cyzelowanie tekstu przeciągnięte przez spojrzenia 
i ogrody na obrazach z wernisażu,


a może cisza, jak jabłko turlająca się za tłumem
gdy oto co chwilę, nagle zostawali sami…


i tylko ona,

bezczelna jawność z opadłych niedomówień stawiała 
stopy w różowych świtach nad jeziorem, tym - o którym opowiadał
zniżając głos aż do dreszczy.


wyśmienity– 5 głosów
przysłano: 18 listopada 2023 (historia)

Inne teksty autora

LIMERYK
dafne
LIMERYK
dafne
LIMERYK
dafne
Limeryk
dafne
Limeryk
dafne
LIMERYK
dafne
LIMERYK
dafne
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca