Madrygał (wiersz klasyka)

Pablo Neruda

Madrygał

Spójrz na niego, Srebrzynku. Trzy-
krotnie - niby konik cyrkowy po
swym torze - okrążył cały ogród, biały
jak lekka fala samotna w łagodnym mo-
rzu światła - i znowu zniknął za mu-
rem. Wyobrażam go sobie na krzaku
dzikiej róży, tam z drugiej strony; wi-
dzę go niemal poprzez wapno. Spójrz,
bo już jest z powrotem. Naprawdę to
dwa motyle. Jeden biały - on; a drugi
czarny - jego cień.
Są, mój Srebrzynku, piękności tak
świetne, że inne próżno chciałyby je
zaćmić. Jak na twym pyszczku oczy są
czarem największym, gwiazda jest nim
wśród nocy, róża i motyl wśród ogrodu
rankiem.
Srebrzynku, jak ładnie lata! Z jaką ra-
dością musi się unosić! To tak jak dla
mnie, szczerego poety, uciecha wiersza.
Cały, aż po swą duszę, zagłębił się w lo-
cie; zda się, że więcej nic nie obchodzi
go w świecie, chciałem powiedzieć - w
ogrodzie.
Cicho, Srebrzynku... Patrz jeszcze.
O, jak rozkosznie tak lecieć, bez skazy
czystym!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 477 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło