Gdyby Bóg raczył rzec mi z swego tronu
"Synu, twa prósba będzie wysłuchana
Powiedz, jakiego oczekujesz zgonu?"
Tymi bym słowy błagał niebios Pana
Niech będzie jesień spokojna i cicha
Niech słońce świeci nad liśćmi zżółkłymi
I tęskne ptaszę ukryte za nimi
Niech rzewną piosnką do chwil wiosny wzdycha
I jak przyroda w jesieni uśpiona
Niepostrzeżenie przechodzi konanie
Tak niechaj do mnie śmierć, niepostrzeżona
Zwolna się zbliża, aż przy boku stanie
I niech ja wtedy z spokojną rozkoszą
Witam się z moją ostatnią godziną
Niech tworzę pieśni, co w serc głębię płyną
I z dolin ziemi do nieba się wznoszą
A gdy mych pieśni milknąć będą głosy
Niechaj się spoją z ustami mojemi
Usta najdroższej mojej jasnowłosej
Najpiękniejszej z istot ziemi
Gdyby Bóg takich nie słuchał pacierzy
O! to niech wiosna panuje naturze
Wiosna bojowa i niech kwitną róże
Róże krwi ciepłej na sercach żołnierzy
Niech trąba boju, słowik walki krwawej
Zagrzewa dzielność i zwycięstwo wita
Niech i ja także dążę na plac sławy
I niech mi w sercu kwiat śmierci wykwita
A kiedy padnę pod ciosami wroga
Niech mnie namaści w drogę do stóp Pańskich
Twój pocałunek, o Wolności droga!
Najświętsza z istot niebiańskich