Literatura

Pewność nieśmiertelności (wiersz klasyka)

Sándor Petőfi

Łąką wschodu rozkwieconą
Teraz zda się moje łono,
Pełne wiecznych wiosny dni.
I dusza ma znów rozkwita,
I niepokój jej nie chwyta.
Ani też z rozpaczy drży.

Mojej duszy brakło wiary
W nadziemskiego świata czary,
W zagrobowy ducha byt.
Teraz ona mi wytrysła,
Z twej miłości mi wybłysła,
Jak wspaniały świt.

O czym ni słowem nadęty
Nie rzekł rozum, pychą zdjęty,
Choć zda się wszechwiedzę ma,
Do tego mię nawróciła
I igrając, nauczyła,
Luba, słodka miłość twa.

Dla mnie w grobie już nie ciemno,
Lecz raczej błyszczy przede mną
Jasność, aż mi oko ćmi!
Przeczuwam, przez grobu wrota
Światłość tam w głębi migota
Po wszystkie wieczności dni.

Dla nas po śmierci, poznałem,
Nicość nie będzie udziałem.
Trumna to tryumfu wóz,
Co do piękniejszego świata,
Który wieczny blask oplata,
Będzie nas z tej ziemi niósł.

Lecz gdzie błękit tam kołysze
Piękniejszego świata ciszę,
Gdzie tam świat ten może tkwić?
Jak, zamarli na tej ziemi,
Będziemy uniesionemi,
By w lepsze życie się wzbić?

Czy jak słowik ze słowikiem,
Mknąc śród obszarów ognikiem
Z gwiazd na gwiazdy ciągle wprzód?
Czy też jak łabędź z łabędziem
W nieskończoność płynąć będziem
Śród morza wieczności wód?


przysłano: 14 maja 2023 (historia)

Sándor Petőfi

Inne teksty autora

Na grobie Etelki
Sándor Petőfi
Poeta i wino
Sándor Petőfi
Jak się Madyar bawi
Sándor Petőfi
Co płynie tam w uboczu?...
Sándor Petőfi
Moja miłość
Sándor Petőfi
Pijąc wino
Sándor Petőfi
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca