Znowu jesień

Sándor Petőfi

Oto znowu przyszła jesień
Dla mnie zawsze pełna kras
Nie pytajcie, za co kocham
Jej ściszony, miękki blask.

 

Pod drzewami na wzniesieniu
Siedzę patrząc w jasną szerz
Słyszę liści opadanie -
Jakby coraz gęstszy deszcz.

 

Spływa słońca smutny uśmiech -
Cicha słodycz jasnych lśnień.
Uśmiech kochającej matki,
Gdy maleństwo widzi w śnie.

 

Zgasłą ziemię jakby nuży
Niemoc i śmiertelny lęk
I powieki jej przymyka
Nadchodzący zimy sen.

 

Jesień zdjęła piękne szaty,
Bo sposobi się do snu
Przyozdobi się bogato,
Kiedy wiosna przyjdzie znów.

 

Śpij do wiosennego świtu,
Prześpij zimy chłodny mrok,
Śpij szczęśliwie miła ziemio,
Aż zakwitniesz wiosną w krąg.


Ciszej, ciszej dźwięczcie struny,
Śpij, znużona, mocno śpij.
Moją pieśnią cię pozdrawiam
Kołysankę nucąc ci.

 

Ukochana, siądź tu, przy mnie
Słuchaj jak ulata pieśń
W wyciszonym szepcie wiatru,
Aż przedźwięczy, zniknie gdzieś.

 

Jeśli chcesz mnie pocałować -

To w milczeniu daj mi ust,
Nie burz teraz snu natury,
By spokojnie w ciszę rósł.