Literatura

Zjawa (wiersz klasyka)

John Donne

 

 

Gdy wzgarda twa mordercza o śmierć mnie przyprawi
I kiedy zgon ów cię przekona,
Żeś od zalotów moich wreszcie uwolniona,
Wtedy mój duch nad łożem twym się zjawi
I ujrzy tam, że tulą cię gorsze ramiona,
O, westalko fałszywa; zadrży płomień świecy,
Lecz gach znużony, który posiadł był twe ciało,
Gdy nagle dotyk dłoni zbudzi go kobiecej,
Pomyśli, że ci mało,
I w śnie udanym pokaże ci plecy.
Ty zaś, nieszczęsna, leżeć będziesz bez pomocy,
Skąpana w zimnej rtęci potu, z trwogi chora,
Podobna bardziej niż ja do upiora;
Nie zdradzę teraz, co ci powiem owej nocy —
Nie pragnę cię oszczędzić: miłość we mnie cała
Zgasła, więc wolę, abyś pokutę cierpiała,
Niż dzięki groźbom moim czysta pozostała.

Przełożył
Stanisław Barańczak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

John Donne

Inne teksty autora

Alchemia miłości
John Donne
Potrójny głupiec
John Donne
Sonet X
John Donne
Wschód słońca
John Donne
Dzień dobry
John Donne
Ekstaza
John Donne
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca