Portret Wywrotowców własny czyli jak widzę siebie w zamazanym lustrze. Część pierwsza. (opowiadanie)

krystek1616

Spokojnie, o wszystkich będzie. Na pierwszy ogień dominika ciechanowicz, figazmakiem oraz oli i anastazja- do tych dwóch pań jeszcze wrócę na pewno. Do dwóch pierwszych zapewne też.

 

Miałem iść biegać. Jednak jogging nie zając, a moje myśli tak i a nuż mi wybiegną na ulicę, a jakiś wariat nie zatrzyma się i zostaną bezpowrotnie rozjechane na cienki futrzany placek lub po prostu stchórzę i rzucę w diabły pisanie tegoż zacnego dzieła. Więc zostaję. Przede mną długa noc, a czeka mnie jeszcze takich wiele. Jako twórca obiecuję - będzie prawdziwie i prosto z głowy, ale nie wierzcie mi, bo ze mną nigdy nic nie wiadomo i jeszcze mi się odwidzi.

Będzie to (tu zacytuję dominikę ciechanowicz, osobisty autorytet prozatorski) jedna wielka dygresja, aneks do świata, przypadkowy appendix. Chociaż nie wiem, co to ten appendix jest, więc chyba powinienem wklepać hasełko w wujka Google i sobie zobaczyć, jak radzi mi rzeczona autorka. Więc jedna ze stron poleconych przez wujaszka takowo rzecze: Rzeczownik ‘appendix’ oznacza albo „wyrostek robaczkowy” (wtedy liczba mnoga to ‘appendixes’) albo „dodatek”, „suplement do książki” (wtedy liczba mnoga brzmi albo ‘appendices’, albo ‘appendixes’). Nawet nie wiedziałem, że słowo powyższe z angielskiego pochodzi. Cóż, tak to jest jeśli człowiek uczy się dziewięć lat niemieckiego i zdaje później z niego maturę, a angielski widzi na oczy tylko dwa lata i do tego zaczyna go od zera.

Jest godzina druga pięćdziesiąt osiem. Powiecie: Co ty tutaj robisz? I wcale się nie zdziwię. Powiem wam, bycie indywidualistą i samotnikiem graniczy z cudem w dzisiejszych czasach. Trzeba uprawiać jogging o pierwszej trzydzieści czasu środkowoeuropejskiego, słuchać Grechuty, Niemena i Meca, kleić pierogi (muszę się tu pochwalić - wczoraj robiłem, wyszły dobre, kuchnia nie wyglądała, jakby przeszło przez nią stado nieposkromionych tornad jak to się zwykle dzieje przy moim kucharzeniu bądź pieczeniu) chodzić na spacery na największe zadupia własnego zadupia zamiast pojechać do jednego z wałbrzyskich czy wrocławskich klubów. Jechać trzeba, ponieważ pod „kawiarnią” o bardzo zapętlonej nazwie można dostać jedynie wpierdol. Ot, strzegomskie realia. Żeby uznali cię za dziwoląga trzeba też nosić ciuchy wybijające cię z tłumu i powodujące wśród tubylców krzywe spojrzenia i szepty za plecami w stylu: Ale pedał! itd. Dla mnie jest to jedynie sygnałem, iż dobrze wyglądam. Nawet dołączyłem na Facebook’u do grupy: "krzywe spojrzenie ze strony dresa" jako znak, ze dobrze wygladasz:), (oj, dwie literówki się im wkradły) zapewne dla poprawy nastroju albo zwyczajnie odgapiłem.

Jest trzecia dwadzieścia sześć. Idzie mi marnie, więc jedyny pomysł, na jaki stać mój mózg, to wziąć się w garść, wyłączyć laptopa, ułożyć się do snu i pozwolić pomysłom na niekontrolowaną prokreację. Jednak nie powiedziałem ostatniego słowa, jutro wrócę tu na pewno.

***

                Miało być o oli, największym rozdziale w moim krótkim wywrotowym życiu. Powinna nawet dostać jakieś osobne dzieło w prezencie. Przyznam, całkiem niezły to pomysł. Ale ponieważ jestem po winie, którego do pisania używa pewna osóbka młoda, zajmę się więc namalowaniem jej portretu.

                Jest godzina czwarta zero osiem. Wino już wywietrzało, został tylko kac moralny. Figa, mam nadzieję, że go nie przeżywasz po żadnym z trunków. To tylko drobiazg, że dostałem od ciebie już trzy figi z makiem na gadu-gadu. Czyżby zablokowane wyświetlanie wiadomości od nieznajomych? Cóż, szkoda. A tak ciekawie się zapowiadało…

                Cholera, tak mało mam o niej do powiedzenia. A przecież zaświeciły w tej niezwykle dobrej, debiutanckiej prozie dwie gwiazdy na dwie możliwe i chyba zaszkodziły autorce jak jakaś nadpsuta ryba w nadmorskiej smażalni, która to ryba ponoć psuje się od głowy. Czemu, nie wiadomo, ale jak  Kiepski by powiedział, jest to fakt obiektywistyczny. I tak ryba zepsuła się od głowy, a figazmakiem pogorszyła swoje pisanie.

***

                Czwarta pięćdziesiąt dziewięć. Pora umierać na usta się ciśnie. To może zarzucę genezą,  bo tak trochę z dupy strony zacząłem. Also (ponieważ ubóstwiam niemiecki, co niektórzy sami już spostrzegliście) jak możecie przeczytać na mojej profilowej, znalazłem się tu dnia piętnastego marca anno domini dwa tysiące dziesięć, czyli prawie trzy miesiące temu zaciągnięty bez stawiania oporu przez pewną miłą personę Czesławę, vel anastazję. Ale o niej później, w oddzielnym akapicie.

I tak sobie tu jestem i bywam nawet często ostatnimi czasy. Z jednej strony facebook’owo Maturzyści pozdrawiają z 4-miesięcznych wakacji. Z drugiej zaś cierpię na chroniczny nadmiar czasu i gdyby nie te parę osób, które regularnie otwierają do mnie dzioby i palce na klawiaturach i umawiają się ze mną na widzenia, zacząłbym pewnie sprzedawać go na wagę jak odzież używaną, z tym wyjątkiem, że za dużo większe pieniądze.

Skoro geneza, warto by odpowiedzieć na pewne nurtujące mnie i was pytanie: Co ja tutaj robię w ogóle? Po jaką cholerę ja, były już biol-chem z wyboru, który orientuje się, że w słupku rośliny okrytonasiennej zachodzi całkiem nieciekawy proces podwójnego zapłodnienia lub że benzen reaguje z wodą bromową tylko w bardzo specyficznych warunkach, czy też jaki wpływ na przewodnictwo elektryczne ma zmiana temperatury przewodnika (tj. metalu), przebywam w towarzystwie mądrych, kształconych humanistycznie ludzi? Na polskim nawet nie uważałem (poza lekcjami z poezją, rzecz jasna). Wtedy były ważniejsze rzeczy: rozmowy na temat: Co myślisz o seksie analnym etc, listy na niemiecki i jutrzejsze sprawdziany z biologii, chemii i fizyki, jedzenie drugiego śniadania, pisanie wierszy i nieregularne prowadzenie zeszytu.

Nie nadaję się na humana. Polski - za dużo nużących lektur do czytania i epok do wykucia. Historia - mogę jej słuchać, lecz uczyć się już niekoniecznie. Ogrom dat oraz schemat: geneza, przyczyny i skutki doprowadzają mnie do stanu, w którym lepiej nie oglądać człowieka. I jeszcze ten okropny WOS - nuda do sześcianu. Robił mi dobrze jedynie na sen. Nawet nie dało się czegokolwiek innego na nim nauczyć - powieki same robiły psikusa i zamykały się automatycznie po wejściu do sali.

Szósta czterdzieści pięć. Pomysłów już brak, więc najwyższy czas wyprowadzić psa, a po powrocie nakryć się kocem, zamknąć oczy i otworzyć je za jakieś 10 godzin. Jeśli przyśni mi się coś nowego, opowiem wam o tym, jeżeli nie, trudno.


wyśmienity– 3 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Znaleziono 32 komentarze. Poniżej ostatnie 25.
Ce.
Ce. 16 czerwca 2010, 16:50
no no no no jaka proza i fajnie że w częściach, na razie się nie wypowiadam, czekam na więcej
anastazja
anastazja 16 czerwca 2010, 20:43
Krystek ? - a co Ty chcesz jeszcze o mnie pisać? - owszem zaprosiłam Cie do wywroty / nie " zaciągnęłam " / twierdząc że marnujesz się na "tamtym" portalu.
Jak widzisz jest Ci tu dobrze, pisz przyjacielu, pisz - będę czytać.
Na razie - to mi się nie podoba. Spręż się, pozdrówka.
Krystian T.
Krystian T. 16 czerwca 2010, 20:50
zarazn pomyślimy i tu utniemy tam dodamy... będzie dobrze:)
Krystian T.
Krystian T. 16 czerwca 2010, 20:50
zaraz* ach, te literniaki...
Marta
Marta 16 czerwca 2010, 23:19
dodawaj.. docinaj ... Krystek .. ubawił mnie ten tekst ! , pzdr
Krystian T.
Krystian T. 16 czerwca 2010, 23:20
dzięki:)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 17 czerwca 2010, 18:55
Jeżeli się nie mylę, to "nóż" służy do krojenia. Albo do podcinania sobie żył. A "a nuż" - się chyba pisze tak.
"Jako twórca obiecuję-" - daj tu spację przed myślnikiem.
"zobaczyć jak radzi mi rzeczona autorka" - przecinek przed "jak".
"muszę się tu pochwalić-" - spacja
"tornad jak to się zwykle dzieje" - przecinek przed "jak"
"co niektórzy sami już spostrzegliście" - "spostrzegli" brzmiałoby lepiej
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 17 czerwca 2010, 18:58
W ogóle w całym tekście z tymi myślnikami masz ten sam błąd - powinna być spacja i przed i po. Sobie popoprawiaj.
Olivia B.
Olivia B. 17 czerwca 2010, 19:22
No i co, Cwaniaczku, kto miał rację z myślniczkami? Ja! Nie chciałeś słuchać i o! Proszę bardzo. :P
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 17 czerwca 2010, 21:40
Oli?
Olivia B.
Olivia B. 17 czerwca 2010, 22:03
Podobno. ;)
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 17 czerwca 2010, 22:10
fajnie:)
Nie znikaj nam więcej.
Olivia B.
Olivia B. 17 czerwca 2010, 22:48
Postaram się. :)
Się off-topic zrobił... hi hi!
Krystian T.
Krystian T. 18 czerwca 2010, 00:04
oli wroooooooooooooociła:P

a ja już poprawiam:D
Olivia B.
Olivia B. 18 czerwca 2010, 00:14
Bo wiesz, jak tu za mną tak tęsknią, że nawet opowiadania piszą, to miałam innego wyjścia. :D
Krystian T.
Krystian T. 18 czerwca 2010, 00:19
wiadomo :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Olivia B.
Olivia B. 18 czerwca 2010, 00:34
zjadłam ''nie'', mniam, mniam, smaczne było! :)
Krystian T.
Krystian T. 18 czerwca 2010, 03:35
smacznego:)
Figa
Figa 19 czerwca 2010, 12:35
Aaaaa Krystek, pisałeś do mnie! Bo ja mam kurka, nowe gadu, w którym nie potrafię się odnaleźć i nie wiem, jak się wyłącza tą funkcję " nie pokazuj wiadomości od nieznajomych" :| Sprawdziłam archiwum iii obiecuję, że wam wszystkim odpiszę, wcale nie jestem taka, że wszystkim z makiem :P
Figa
Figa 19 czerwca 2010, 12:54
a co do tego opowiadania to ja mam takie dwie odpowiedzi
- wcale nie używam alkoholu do pisania, tylko łapie mnie kac moralny, motywujący do pisania o marności ooo.
- wcale nie piję tak dużo, a od końca maja wcale i co, z pisaniem na trzeźwo jakoś mi tam idzie, a te opowiadania, to fakt, trochę zniżyły poziom (chyba usunę fotobloga, będą lepsze, co ty na to ? ) :P
Figa
Figa 19 czerwca 2010, 13:01
a tak już ogólnie, to powinieneś pisać dłuższe te opowiadania wywrotowe, bo to się fajnie czytało, a tak szybko się skończyło. (jak będę miała jeszcze jakieś uwagi, to za spamie cię komentarzami ) :p
Krystian T.
Krystian T. 19 czerwca 2010, 14:35
a spamuj, spamuj:P
Krystian T.
Krystian T. 19 czerwca 2010, 15:04
a co do photobloga, to wysyłasz mi znaki, że sieje on spustoszenie w człowieku??? bo ja to tak odbieram. albo może chodzi o to, że jak tam już zostawisz swojego kaca moralnego, to na wywrotowe opowiadania nic nie starczy?? liczę na rychła odpowiedź:P
Figa
Figa 19 czerwca 2010, 15:27
photoblog mnie raczej demoralizuje, zwłaszcza niektóre notki znajomych :D Tam w sumie też zostawiam swojego kaca moralnego, z pomysłami to jest tak, że raczej swojego bloga powinnam tu wkleić, bo tam raczej częściej piszę coś długiego, niż tutaj :D
tirith
tirith 25 czerwca 2010, 10:24
podoba się i myślę, że kolejne będą jeszcze lepsze. :)
więcej komentarzy »
844 wyświetlenia
przysłano: 16 czerwca 2010 (historia)
Krystian T.

Krystian T.

28 Strzegom, dolnośląskie
1 artykuł 100 tekstów 759 komentarzy
Szukam czegoś, co mogłoby mnie znaleźć. W wolnych chwilach odkrywam słowo powszednie na nowo.

Inne teksty autora

daleko i jeszcze dalej.

Krystian T., wiersz

z tego nic nie będzie.

Krystian T., wiersz

może jutro zacznę się starzeć

Krystian T., wiersz

***

Krystian T., wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło