Nokturn pustki (wiersz klasyka)

Federico García Lorca

 

Ja.
Z bielejącą pustką po koniu,
grzywą popiołu. Czysta, zwinięta arena.

Ja.
Pustka po mnie przebita pokruszonymi pachwinami.
Sucha skóra bezpłciowych winogron i azbest poranku.

Całe światło świata mieści się w jednej źrenicy.
Krzyczy kogut i jego krzyk trwa dłużej niż jego skrzydła.

Ja.
Z bielejącą pustką po koniu.
Otoczony widzami i słowami pełnymi mrówek.

W mroźnym cyrku z odciętym profilem.
Między pokruszonymi kapitelami wykrwawionych policzków.

Ja.
Moja pustka bez ciebie, miasto, i bez twych umarłych.
Którzy jedzą. Jeździec przez moje życie już zakotwiczone.

Ja.
Ani nowe stulecie, ani światło przybywające.
Tylko jeden błękitny koń i jeden poranek.

 

Ze zbioru „Poeta w Nowym Jorku” [1929-1930]

 

 

przeł. Jarosław Marek Rymkiewicz


fatalny 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
kamil
kamil 28 kwietnia 2013, 01:23
UWIELBIAM TO ŚCIERWO,
MichałSg.
MichałSg. 28 kwietnia 2013, 01:28
Ja też. Pięknie pachnie.
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór 28 kwietnia 2013, 16:48
Lubię.
2 647 wyświetleń
przysłano: 28 kwietnia 2013 (historia)

Federico García Lorca

Inne teksty autora

Kasyda nieprawdopodobnej ręki

Federico García Lorca, wiersz klasyka

Gdyby ręce moje mogły ogołocić z liści

Federico García Lorca, wiersz klasyka

Kasyda snu pod gołym niebem

Federico García Lorca, wiersz klasyka

Gazela miłości, której nie można zobaczyć

Federico García Lorca, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło