Literatura

MIŁOŚĆ NA AUCIE (wiersz klasyka)

Bruno Jasieński

Było złote, letnie rano w szumie kolnych heksametrów.

Auto szło po równej szosie, zostawiając w tyle kurz.

Zbity licznik pokazywał 160 kilometrów.

Koło nas leciały pola rozpluskanych, żółtych zbóż.



Koło nas leciały lasy, i zagaja, i mokradła,

Jakaś łąka, jakaś rzeka, jakaś w drzewach skryta wieś.

Ja objąłem Panią ręką, żeby Pani nie wypadła.

Wicher zdarł mi czapkę z głowy i po polach poniósł gdzieś.



Pani śmiała się radośnie błyskawicznym tremolando,

Obryzgany pani śmiechem śmiał się złoty, letni dzień

I w dyskretnym cieniu ronda z żytnich kłosów ogiriandą

Nasze usta się spotkały jeszcze pełne świeżych drgnień...



Może pani chciała krzyczeć? Świat oszalał jak od wina...

Wiatr gwałtowny bił w policzki, wiatr zapierał w piersiach dech.

Auto szło wariackim tempem 160 wiorst godzina.

Koło nas leciały pola, kępy drzew i czuby strzech.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Bruno Jasieński

Inne teksty autora

Miłość na aucie
Bruno Jasieński
Intermezzo
Bruno Jasieński
Jak introdukcja
Bruno Jasieński
BUT W BUTONIERCE
Bruno Jasieński
[ZMĘCZYŁ MNIE JĘZYK...]
Bruno Jasieński
BAJKA O KELNERZE
Bruno Jasieński
DESZCZ
Bruno Jasieński
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca