Boże, nic nie rozumiem... (wiersz klasyka)

Ernest Bryll

 

Boże, nic nie rozumiem. To ma być tak zwykle -

Tylko wyciągnąć rękę i dźwignąć do góry?

Przecież najmniejszy kamyk może przeciąć skórę,

Przecież z tego wołania głos mi schnie i chrypnie...

 

A Ty każesz milczeniem palić jak płomieniem

I patrzysz na mnie - jakbyś był zdziwiony

Że miałem tyle siły - a nic nie zrobiłem

 

Że odpoczywam klęcząc - zdyszany, skulony

I łapię oddech w modlitwach zawiłych


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 690 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Ernest Bryll

Inne teksty autora

Kantyczka

Ernest Bryll, wiersz klasyka

***

Ernest Bryll, wiersz klasyka

Cóż

Ernest Bryll, wiersz klasyka

Baranek

Ernest Bryll, wiersz klasyka

Z gitarą chłopcy idą

Ernest Bryll, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło