Literatura

Słowo i ciało (wiersz klasyka)

Jonasz Kofta

Przyszła do mnie prosto z pian
Kiedy smutno wiądłem sam
Sącząc napój nazywany "małe jasne"
Przyszła do mnie z piwa pian
Zapytała: "Czeka pan?"
Gdy myślałem, że już lada chwila zasnę
I natychmiast pierzchnął sen
I szepnąłem wiotko jej:
Tyś jest Wenus
Twoje ciało świadkiem temu
Przyszłaś do mnie z piwa pian
Niechaj zabrzmi ten pean
Dalszy ciąg też będę mówił ci
Do rymu

Tak chciałem
Tak bardzo chciałem
Bo słowo stało się ciałem
By pod metafor upałem
Uległo im - samo wspaniale
Nareszcie do czegoś użyć Pegaza
By słowo ciała się imało
Słowo i ciało
Razem

O bogini, szepnij coś
Że negujesz, że masz dość
Naokoło mdłych chlupotów oraz burczeń
Mnie całego wziąłeś w pacht
Chcesz? Kupimy sobie jacht
Albo osiądziemy w Domu Pracy Twórczej
Nie słuchała moich słów
Widać byłem wtedy zdrów
Gdym jest chory, tom jest potwór
Metafory
Może miała tych pięć klas
Tak to się zabija w nas
O bariery kulturowe serca poryw

Nie poszło mi tak, jak chciałem
Słowo nie stało się ciałem
Choć mowę ciału wiązałem
Choć je śmieszyłem kawałem
I komplimentu formą ozdobną
Słowo i ciało
Osobno!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Jonasz Kofta

Inne teksty autora

Co to jest miłość
Jonasz Kofta
Trzeba marzyć
Jonasz Kofta
Ździebełko-Ciepełko
Jonasz Kofta
Czułość
Jonasz Kofta
Gdzie jesteś?
Jonasz Kofta
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca