Epitafium (wiersz klasyka)

Leopold Staff

EPITAFIUM

 

Tu leżę. Życia wyrok padł na mnie wygnańczy.

Zmarłam młoda. Woń ciepła róż i pomarańczy,

Wśród zadumy cmentarnych cisz osładzająca

Złocistą melancholię pogodnego słońca,

Pociesza smętek, który w cyprysów żałobie

Jakby wierne wspomnienie usiadł na mym grobie,

Snując dalej nić tęsknot mych, przerwanych skonem.

Lecz jam niepocieszona, ciśnięta nasionom

W jałowy ugór śmierci! Od pajęczyn słabsze

Kwiecie dziewicze jutro swej bieli się zaprze,

Siostrzanej swej spólnoty ze mną! W jednonocem

Upojeniu sen kwiatu stanie się owocem,

A głąb jego świątynią, gdzie lato cud czyni!

Ach, gruz nie odwiedzonej przez miłość świątyni,

Chłodno spowita w białą, śmiertelną koszulę,

Do nie tulonych piersi swych nieczułość tulę.

A i ja byłam piękna i byłam ogrodem!

Miłość ma mogła drugą żywić własnym głodem!

Mogłam być, ja - nieczuła, zimna i nieżywa -

Drugiej duszy łagodna, dobra, jak oliwa!

Mogłam, iskra, wykwitnąć płomienia żywiołem,

A nie zaznawszy ognia, stałam się popiołem!

Urodziłam się kwiatem, zmarłam pośród kwiecia:

Wśród dwóch zagadek cicho przemknęła się - trzecia.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
958 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Leopold Staff

Inne teksty autora

Kochać i tracić

Leopold Staff, wiersz klasyka

Odys

Leopold Staff, wiersz klasyka

Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą

Leopold Staff, wiersz klasyka

Rzeczywistość

Leopold Staff, wiersz klasyka

Straszna noc

Leopold Staff, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło