O zmierzchu (wiersz klasyka)

Leopold Staff




"O zmierzchu"



W ogromnej, świętej ciszy krąg słońca umiera
Różowiąc nieboskłony zorzą bladozłotą.
Przejmującą tkliwością zmierzch marzący wzbiera,
Jakąś nieutuloną, bezdenną tęsknotą.


Ciepła, najczulsza słodycz miękkiego powiewu
Muska, jak pocałunek ust, liście z szelestem.
Ziemia pośród pieszczoty upojnej zalewu
W ramionach mroku leży śniąc, a ja sam jestem.


Pełne, rozkoszne szczęście oszołomnych woni
Stapia się z senną rosą skrzącą w traw kobiercu....
Ciężko skroń rozpaloną opieram na dłoni
I niemo tonę, tonę w swoim własnym sercu.
 
 

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
1 335 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Leopold Staff

Inne teksty autora

Kochać i tracić

Leopold Staff, wiersz klasyka

Odys

Leopold Staff, wiersz klasyka

Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą

Leopold Staff, wiersz klasyka

Rzeczywistość

Leopold Staff, wiersz klasyka

Straszna noc

Leopold Staff, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło