Literatura

DOBRA PIOSENKA (wiersz klasyka)

Paul Verlaine

VI
Biały sierp wąski
Wzeszedł nad bór;
Z każdej gałązki
Świegotów chór
Płynie gęstwiną...

O ma dziewczyno!

Stawu tajemne
Lustro bez dna
Odbija ciemne
Wierzb sennych tła,
Gdzie wiatr wspomina...

Marzeń godzina.

Ogromna, tkliwa
Cichość i mir
Z szafirów spływa,
Z gwiaździstych lir
Slodko się chyli...

O, czar tej chwili!

VII
Krajobraz w wagonowych drzwiczek obramieniu
Mknie bez opamiętania i całą przestrzenią
Wraz z drzewami, zbożami i wiatru podmuchem
Wali prosto w okrutną oną zawieruchę,
W której kładą się smukłe słupy telegrafu
Z drutami jak zakrętas dziwnego parafu.

Swąd węgla płonącego, pary wrzącej chmury,
Cały łoskot tysiąca łańcuchów, na których .
Tysiąc sieczonych chłostą wyłoby olbrzymów;
I nagle krzyki sowie, przeciągłe wśród dymów. -

-I cóż to dla mnie znaczy, kiedy w ocząch moich
Mam wizję, która serce me radością poi,
Kiedy głos ten tak wdzięczny jeszcze szepta do mnie,
A to Imię urocze, brzmiąc dźwięcznie i dzwonnie,
Niczym oś w oszalałych tych wirowań środku
W brutalny wozu rytm się włączą nutą słodką.

Feliks Konopka
VIII
I w aureoli swojej Święta
I Kasztelanka w swojej wieży,
Wszystko co słowem da się spętać
Z miłości jak i gracja świeżej;

Ta nuta złota, co ją umie
Głos rogu budzić w głębi lasu,
Serdecznej zaślubiona dumie
Szlachetnych Dam z minionych czasów!

Wreszcie uśmiechu też orędzie
Co słodko, a niezwyciężenie
W czystości rodzi się łabędziej
Z Kobiety-Dziecka zarumienień;

W patrycjuszowskiej wdzięcznej lidze
Róż z bielą w mas perłowych lśnieniu.
Wszystkie te rzeczy słyszę, widzę
W Karlowingowskim jej imieniu.

Feliks Konopka

XIII
Wczoraj o tych i innych rzeczach była mowa,
A wzrok mój oczu twoich wciąź szukał od nowa,

A moich znowu oczu wciąż szukał twój wzrok,
Podczas gdy dalej równo płynął rozmów tok.

Pod banałem zdań płytkich, ważonych najściślej,
Miłość moja błądziła po tropach twych myśli;

A gdyś ty mówiła, niebaczny twych słów
Ku twej tajemnicy jam wytężał słuch:

Bowiem głos i spojrzenie Tej, co w twych wahaniach
Czyni cię raz radosnym, raz smutnym - odsłania -

Choćby się w uśmiech krył czy w smutku cień -
Istoty naszej najtajniejszy rdzeń.

Wczoraj pierś ma radości nie mogła pomieścić:
Jestże złudną nadzieja co serce me pieści,

Jestżeś złudą nadziei mojej, słodki śnie?
O! nie! nieprawdaż? nieprawdaż że nie?

Feliks Konopka

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Paul Verlaine

Inne teksty autora

BEAMS
Paul Verlaine
Biografia Paula Verlaine
Paul Verlaine
CRIMEN AMORIS
Paul Verlaine
Dobra pieśń
Paul Verlaine
Faun
Paul Verlaine
GREEN
Paul Verlaine
KALEJDOSKOP
Paul Verlaine
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca