Literatura

W podniebiu (wiersz klasyka)

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

 

Czarna, święta, skrzesana do przepaści skało,

nie tknięta nigdy ręką czyją, ledwie okiem

sięgana z rumu złomisk w morzu gór głębokiem,

skąd lecąc do cie w locie ze znużenia mdlało;

 

wieczna, okryta dumą, wiekuistą chwałą,

fali orła jedynie wieńczona otokiem:

ciebie śnię, ponad zjawisk błądzący potokiem,

i ciebie moje serce nad świat ukochało.

 

ani mi ranna jabłoń, co sie kwiatem kryje,

ni wieczorna melodia dalekiej muzyki,

ani mi kiedy białe młode piersi czyje

 

były takim zachwytem, jak twój granit dziki,

po którym chmura pędzi, wiatr szalony wyje

i wiew Boży przepływa niebios bazyliki.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Inne teksty autora

Lubię, kiedy kobieta...
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
tomik Nie wierzę w nic
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Podczas wiatru z Tatr
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Marsz zbójecki ze Skalnego Podhala
Kazimierz Przerwa- Tetmajer
Ja, kiedy usta
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
A kiedy będziesz moją żoną
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
II-
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca