Literatura

Wodnice (wiersz klasyka)

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

 

O cudowne, pląsające

   nad głębiami śnieżnych fal,

wy, wodnice rudowłose

   o płomieniu białych ciał,

wy, wodnice których bioder

   lśni gwiazdami każdy cal,

których nogi, zda się, toczył

   po marmurach morski wał - -

wy, wodnice rudowłose

   o płomieniu białych łyd,

cóż wy wiecie, czym jest ziemia,

   tam, od brzegu fali mórz - -

ani żal wam, ani gniew wam,

   ani zgroza, ani wstyd

nie są treścią myśli waszych - -

   cóż o ziemi wiecie, cóż?...

 

Przewalacie się, wspaniałe,

   pod łon biorąc ciemny kwiat

fale morskie rozhukane -

   fali morskiej rwący nurt -

nie widzicie ócz ognistych

   ogniem śmierci spoza krat,

nie widzicie wściekłych pięści

   spoza czarnych, niemych furt,

nie widzicie ciał pełznacych

   jako gady poprzez ból,

poskręcanych od boleści

   w kształt nieludzki, w poczwar huf,

nie widzicie, jak purpurę

   drze w szalonej trwodze król,

nie widzicie, jak umiera

   żebrak, w błotny pchnięty rów.

 

Nie widzicie - - straszne pięknem,

   straszne mrozem jasnych ócz,

zapatrzonych w szafirowe

   wały morskich, wzdętych toń;

podczas pogód promienistych,

   podczas piorunowych tucz

podnosicie-li pod błękit

   wasza białą, dumna skroń - -

mroźnym lodem jest świat piękna - -

   mroźny marmur waszych biódr,

mroźna rozkosz waszej piersi,

   mroźnej waszej wargi czar - -

wykręcone koło ziemi

   ze śrub swoich, szyn i mutr,

kląć wam winno!... Kto was kocha,

   ten dla serca ziemi zmarł.

 

Lecz jesteście tak potężne!

   W źrenic waszych złoty krąg

widzi wziętym się bohater,

   co dla ziemi leje krew,

i wyrasta Leonida

   puchar wina z śmierci rąk,

i Scewoli posąg ognia - -

   wasz jest orzeł, wasz jest lew!

Was ścigaja ludzkie oczy,

   ludzkie oczy, oczy lwie -

wy jesteście pieśnią ziemi,

   hymnem orła spopod chmur - -

kto wam k o c h a: zmarł dla ziemi,

   kto was w i d z i w morskiej mgle,

ten w olbrzyma rośnie świata,

   w bogów idzie święty chór.

 

Wieczne, płynne, nieśmiertelne,

   bielejące pośród fal,

najcudniejsza zjawa oczu,

   cezarowych zamysł dusz:

ani gniew wam, ani zgroza,

   ani wstyd wam, ani żal

nie postrąca pereł z szyi

   ani z włosów śnieżnych róż - -

urodzone w sferze światła,

   wieczne wszędzie - - dziwny cud,

falujecie koło ziemi,

   jak flotylla białych pian - -

coraz bliżej, coraz dalej - -

   gdzie jest chram wasz, gdzie wasz gród,

wspartym o tarcz bohaterom

   gra na fletni bożek Pan.

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Inne teksty autora

Lubię, kiedy kobieta...
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
tomik Nie wierzę w nic
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Podczas wiatru z Tatr
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Marsz zbójecki ze Skalnego Podhala
Kazimierz Przerwa- Tetmajer
Ja, kiedy usta
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
A kiedy będziesz moją żoną
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
II-
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca