Literatura

Z Kasprowego Wierchu (wiersz klasyka)

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

 
Brązowozłotym liściem błyszczą się skorusze 
głęboko w zagęstwionej Wierchcichej dolinie; 
wkoło gładkich uboczy olbrzymie pustynie, 
okryte przez pożółkłozłotej trawy plusze.
 
Wiatr. Huczą zamgławione nad wierchami głusze, 
słońce ma blask ołowiu - - wtem z południa płynie 
biały, podarty obłok - rozwiał w chmur głębinie 
olśniewających blasków pełne pióropusze.
 
W śnieżnomodro-ognistych barw fosfor się mieni, 
pali się na powietrzu i jak szmat płomieni 
wznosi się i zwisa wśród otchłani mglistej.
 
A od północy błękit krysztalno-przejrzysty, 
cud błękitu! w mgieł wpłynął sine fijolety 
i objął w blask dalekich gór złociste grzbiety.
 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Inne teksty autora

Lubię, kiedy kobieta...
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
tomik Nie wierzę w nic
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Podczas wiatru z Tatr
Kazimierz Przerwa - Tetmajer
Marsz zbójecki ze Skalnego Podhala
Kazimierz Przerwa- Tetmajer
Ja, kiedy usta
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
A kiedy będziesz moją żoną
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Mów do mnie jeszcze
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca