Przebudzenie (wiersz klasyka)

Zbigniew Herbert

Kiedy opadła groza pogasły reflektory

odkryliśmy że jesteśmy na śmietniku w bardzo dziwnych pozach

 

jedni z wyciągniętą szyją

drudzy z otwartymi ustami z których sączyła się jeszcze ojczyzna

 

inni z pięścią przyciśnięta do oczu

skurczeni emfatycznie patetycznie wyprężeni

w rękach mieliśmy kawałki blachy i kości

(światło reflektorów przemieniało je w symbole)

ale teraz to były tylko kości i blacha

 

nie mieliśmy dokąd odejść zostaliśmy na śmietniku

zrobiliśmy porządek

kości i blachę oddaliśmy do archiwum

 

Słuchaliśmy szczebiotania tramwajów jaskółczego głosu fabryki

i nowe życie słało się nam pod nogi


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
2 643 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Zbigniew Herbert

Inne teksty autora

Przesłuchanie anioła

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Węzeł

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Przedmioty

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Piekło

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Kura

Zbigniew Herbert, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło