Letni pastelowy zmierzch (wiersz klasyka)

Baran Józef

 


Krzysiowi Myszkowskiemu i Nataszce


gwiazdy zaplatają się od gwiazd
w dolinę napływają cienie
czułość świateł pulsująca od szyb
i samotność między niebem a ziemią

stłumione głosy pastelowy zmierzch
psów ujadanie czyjeś kroki na ścieżce
po ogrodach szeleszczą wspomnienia
i na pogodę cykają świerszcze

szarówka utkana cała z domysłów
aż po lasu czarny widnokrąg
i chce się iść - nie wiadomo z kim
na nieskończony spacer Bóg wie dokąd

i z zachwytu chce się wstrzymać oddech
wiecznie trwać w tym wieczornym czerwcu
i jest tak jakby ktoś daleki kochany
łaskotał cię piórkiem po sercu


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
952 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Baran Józef

Inne teksty autora

Ballada zimowa

Baran Józef, wiersz klasyka

dopóki jeszcze

Baran Józef, wiersz klasyka

Jak szybko jak łatwo

Baran Józef, wiersz klasyka

Piosenka zauroczonego

Baran Józef, wiersz klasyka

Ballada listopadowa

Baran Józef, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło