Literatura

*** [gdy odchodziłeś...] (wiersz klasyka)

Edward Estlin Cummings

 

gdy odchodziłeś, był właśnie poranek
(to znaczy, wielkie konie; ulic barwy
budzone światłem; stukot stóp; niezdarny
szczeniak z mordką w rynsztoku; trolejbus, taranem

bodący i dostojnie pusty; otwieranie
prychających drzwi sklepów, a w nich białe larwy
twarzy) odziany w jedwab głosów gwarny

i stałeś w nim ze swoim zadumaniem

nad czymś: nad światem?... Ale ja nie mogłam pojąć
ciebie tymczasem: jak to, więc naprawdę kładłeś
przeszywająco czuły kwiat pomiędzy moje

beztroskie nogi,
kwietniem całując mnie nagłym,

głaskaniem budząc w piersiach i bezwstyd i bojaźń,
śmiejąc się, gdy ja z bólu drgnęłam i gdy z sił opadłam

 

 



z tomu „&”, 1925

tłum. z angielskiego Stanisław Barańczak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 24 kwietnia 2015 (historia)

Edward Estlin Cummings

Inne teksty autora

*** [noszę twe serce z sobą]
Edward Estlin Cummings
***
Edward Estlin Cummings
***Noszę Twe serce z sobą
Edward Estlin Cummings
Każda złe passa ma swój koniec
Edward Estlin Cummings
*** [Chociażby to...]
Edward Estlin Cummings
*** [być może po to...]
Edward Estlin Cummings
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca