141 (wiersz)

taryfiarzgazu

 

 

strzela w sękach, ona:
brak otwartości na pogląd drugiej osoby,
ja: brak woli porozumienia, powiedzieliśmy
tę samą rzecz
innymi słowami w tym samym mencie,
wymyśliłem okładkę na przyszłą biografię majkela doherty,
po angielsku: sprawiedliwość to nie rzeczownik,
to czasownik, pod napisem tytułowy bohater z berettą
wciśniętą
w otwarte z przerażenia usta kiegoś skorumpowanego prawnika,
do tego może, jako bonus gdzieś
w tle, członek klubu anioły piekieł na harleju,
ten, o którym opowiadał przed chwilą majkel, że był obecny
na jednej z tych jego
absurdalnych rozpraw,
siedzimy
u nas na winku, prawi, że z linii lotniczych ejrłejws
też próbowali się go pozbyć, lewi, bo wykorzystują ciosy
poniżej pasa, jak
zorganizowanie
wycieczki szkolnej z jego córką na lotnisko, aby
zrobić przykrywkę przypadkowej rozmowy z kimś tam, czy twój tato cię
nie bije, czy nie krzyczy,
żałosne,
pod włos tak brać dziecko, już zresztą nie kończę tej histy, bo na razie
starczy na tutaj,
lepsze byłoby o jego walce z korupcją w policji zresztą,
ale nie wnikajmy, bo pozytywy teraźniejsze, więc tutaj wcinamy oliwy, suszone
pomidy
i faszerowane papryczki czili z kiełbą na bagietce,
półmisek niedbale sypnięty jej rzeżuchą z parapetu, chlapiemy wińsko
za wińskiem, już trzecia butla się wspina, nawet zbyszek zajrzał
na moment, roksanie się podoba mój
obraz babulki,
a majkelowi
wejście do narnii, czyli nasza
sypialnia w szafie,
jest git, szaro od dymu, siekiera przyjaźni
wisi w chmurach tytoniu,
majkel opowiada jak złapał dłoń bernarda
hoganhoła, komisarza policji w londynie, zaraz po przemówieniu,
nie pamiętam czy to było
na zlocie akpo, czy gdzieś inszej, ale hoganhoł
jeszcze nie zdążył zejść dobrze z podium, a majkel
zryw z krzesła i dłoń na oczach wszystkich obecnych,
i gratulacje, i że piękna
przemowa na temat braku oznak korupcji w policji dzięki
nieustannemu wysiłkowi odpowiedzialnych służb, panie ser komisarzu,
i obserwował nagłą zmianę
na jego twarzy, zmianę wdzięcznego uśmiechu w grymas, kiedy dorzucił
po chwili: panie hoganhoł, proszę jednak dać mi godzinę pańskiego czasu, a przedstawię
panu dowody, które
wykażą, że korupcji
dopuściło się kilku
funkcjonariuszy - w dodatku obecnych na tej sali; w odpowiedzi skotlandjardzki
ser komisarz, po skompatybilizowaniu postawy adekwatnie do przybranej przed chwilą
długiej twarzy, odparował z akcentem na nas, że jeśli pan nas oskarża,
być może nie powinien pan
prosić nas o pomoc w pierwszej kolejności, na co majkel: panie
hoganhoł, skoro nie oskarżam
przecież pana osobiście, tylko kilka konkretnych
osób tutaj - co u osoby na pana stanowisku powinno naturalnie
zapalić przynajmniej
czerwoną lampkę zawodowego zaciekawienia,
jeśli jeszcze nie chęci zaangażowania w śledztwo - to
nie zostaje mi nic innego jak
nadmienić, że pańska reakcja w tej sytuacji jest nader
zastanawiająca,
dogaszam peta w el senisero
i pytam majkela, czy ktoś to kręcił,
tak, jakieś medyjne kamery to nagrywały, ale wiadomo, że nie wiadomo, czy jakieś
nagranie w ogóle wypłynie,
chociaż domyślając
się długości macek ośmiornicy korupnicy, to pewnie nie, ale nieważne,
ważne, że ludzie
słyszeli, a może nawet ktoś capnął na aparacie filmik,
więc kto ma coś tam, to popchnie dalej,
istota, że walczysz otwarcie, slandżje, irlandzki druhu,
nie trzeba być anonimowym z małej, żeby być
anonimowym z dużej

 

 

 

 


słaby+ 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
calvados
calvados 4 grudnia 2013, 09:58
Dobrnęłam do końca. Tak bywam protekcjonalna, jakieś to pozostałości-zaszłości. Na swoją obronę mam tylko to, że próbuję przeniknąć Twoje myśli-wersy, nie jest to proste, oczywiście proste być nie musi. Spróbuj napisać coś krótszego, samą esencję, i oczywiście nie musisz mnie posłuchać.
taryfiarzgazu
taryfiarzgazu 4 grudnia 2013, 15:49
Dzięki, Calvados, nie chciałem Cię stracić tak od razu :) No bo w protekcjonalność hojnie nas zaopatrza również banał codziennych relacji z otoczeniem, który niejako wymusza powolne rozstanie się z jakże dawniej nam naturalnym bogactwem cierpliwości (za to ja bywam uparty jak osioł).

Pisałem kiedyś inaczej, to tutaj to jedynie spirala hydrauliczna.
Posłucham Cię.
calvados
calvados 6 grudnia 2013, 15:50
Mnie chcesz słuchać, dopiero co mi się dostało szlauchem inwektyw od Mithirla, że się wcinam z komentarzami... miłego dnia, a cierpliwości do chamstwa nie mam....To jak pisałeś kiedyś?
taryfiarzgazu
taryfiarzgazu 10 grudnia 2013, 08:59
Calvados,
heady up!)

Wierz lub nie, ale osoby takie, jak Mithril są bardzo potrzebne na tym (jak i każdym innym) forum; im wcześniej przywykniesz do tego, że Twoja prawda będzie boleśnie mieszana z błotem, tym lepiej dla wzmocnienia (uszlachetnienia) Twojego bufora pomiędzy Twoją prawdą a tym, jak jest odbierana na zewnątrz. A nie spotkałem tutaj jeszcze nikogo kto tak mistrzowsko miesza z błotem jak Mithril (swoją drogą, Mithril, szac, bo czuję, że masz To, więc shut the <door> up and, k*rwa, bierz to i rób To, człoek).
(Sprawdź Jego komentarz do mojego tekstu nr. 13 - masterpiece:)
412 wyświetleń
przysłano: 4 grudnia 2013 (historia)
taryfiarzgazu

taryfiarzgazu

110 Ziema
167 tekstów 4 nagrania 69 komentarzy

Inne teksty autora

my?lop?ot

taryfiarzgazu, wiersz

163

taryfiarzgazu, wiersz

05:49

taryfiarzgazu, opowiadanie

state of status ( I )

taryfiarzgazu, wiersz

oto (162)

taryfiarzgazu, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło