Literatura

Ballada o kalesonach (wiersz)

kalafiór

z nieba jak garniec miodu
podgrzany w słonecznym kotle
żar spływa w dół lepkim potem
kolejne koszule mokre
poci się pierś i dupa
co za cholerny upał

wiem nie obrażę się wcale
powiecie idiota skończony
na głowę zaliczył upadek
kto w takim zabójczym upale
chce pisać o kalesonach?
w dodatku jeszcze balladę

no właśnie proszę pana
to znowu jakaś reklama?


wyjaśnię sprawę w dwóch słowach
i dalej z wierszem pojadę
a póki gorąca głowa
muszę rozpocząć balladę

trzy razy księżyc obrócił się złoty...
o nie! to plagiat będą kłopoty
może więc?
na niebie wzeszedł miesiąc blady...
księżyc pasuje do ballady

powietrze gęste jak zupa
co za cholerny upał
już taka natura człowieka
choć jeszcze niedawno przeklinał
i marzył o wiośnie o lecie
choć na upały wciąż czekał
to teraz w głowie mu zima
a nawet mu się plecie
krajobraz lodem przeszklony
na głowie czapka na tyłku
cieplutkie kalesony
i wiem ten atrybut męskości
klasyczny bawełniany
coraz rzadziej już gości
w menu garderobianym

teraz rajstopy męskie
na półce leżą w szafie
rajstopy?!
jakoś z męskością
powiązać ich nie potrafię

przeminie lato i jesień
świat z zimą białą i chłodną
w czasie miłosnych uniesień
zdarzy się spodnie opadną
ja już się wtedy nie speszę
i nie zawstydzę się nagle
z dumą ci powiem

kochanie
to moje ineksprymable
_________________
Jerzy Edmund Alchemik

 


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Marzena
Marzena 24 czerwca 2020, 20:53
;-) masz pióro do żartów, do rymów i do kochania ;-)
miło się czytało, pozdrawiam
Jerzy Edmund Alchemik
Jerzy Edmund Alchemik 25 czerwca 2020, 23:52
Ty, uśmiechnięte słoneczko, objawiłbyś się w końcu.
Łatwo tak mówić o penetrowaniu z maseczką na facjacie.

O kochaniu mam sporo wierszy, Marzeno, ale administracja uważa moje pisanie za przeżytek. Trochę w tym prawdy, bowiem wyrastałem na romantyzmie.
Jednak zdobywałem kolejne stopnie w poezji, ucząc się ich i pochłaniając.
Teraz mogę pisać i tak i tak i inaczej.
To kwestia mojego wyboru.
Usunięto 1 komentarz
przysłano: 23 czerwca 2020 (historia)

Inne teksty autora

Deszczotwór
Jerzy Edmund Alchemik
Sonet od umarłych...
Jerzy Edmund Alchemik
A przecież rękopisy nie płoną
Jerzy Edmund Alchemik
Piąta pora roku
Jerzy Edmund Alchemik
Mgielne tramwaje
Jerzy Edmund Alchemik
Gdzieś tam w borze jest polana
Jerzy Edmund Alchemik
Polatuchy
Jerzy Edmund Alchemik
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca