Sezon huraganów (wiersz klasyka)

Charles Simic

Właśnie gdy świat się kończył,

Zakochaliśmy się w sobie nawzajem

Bez najmniejszego umiaru. Ja miałem

 

Parę niebieskich spodni w prążki,

Nienagannie zaprasowanych

Dla zabezpieczenia przed złym losem;

 

Ty miałaś parę srebrnych

Pantofelków na wysokich obcasach

I niedyskretnie przezroczystą bluzkę.

 

Nasz pocałunek wyglądał szałowo,

Odbity w szybie witryny lombardu:

Wokół nas mandoliny i skrzypce,

 

Nawet błyszcząca tuba. Wydawało mi się,

Że jesteśmy jak para fosforyzujących wskazówek

Na cyferblacie Rzeczy Niewymiernych,

 

Genialnie uzdolnieni w sztuce

Rozbierania się nawzajem, stopniowo,

W powolnym, wzmagającym napięcie rytmie...

 

Doszło do tego w szarym od zmierzchu hotelu,

Pamiętającym lepsze dni i położonym

Naprzeciw jakiejś szacownej państwowej instytucji,

 

Której fasada rozmazywała się w deszczu

Wraz ze swą parą pseudoegipskich

Kamiennych lwów.

 

 

Przełożył Stanisław Barańczak

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 347 wyświetleń
przysłano: 26 lutego 2013 (historia)

Charles Simic

Inne teksty autora

CZŁOWIEK WEWNĘTRZNY

Charles Simic, wiersz klasyka

Wszystko dla Amelii

Charles Simic, wiersz klasyka

DEMONTAŻ CISZY

Charles Simic, wiersz klasyka

HISTORIA

Charles Simic, wiersz klasyka

W CZASACH ROZPOWSZECHNIONEGO ZŁA

Charles Simic, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło