Literatura

Na Carignano rankiem (wiersz klasyka)

Maria Konopnicka

Co ranek patrzę w okno me
0 najwcześniejszej zorzy,
Kiedy najpierwszy blask a świt
Na morzu się położy.

I widzę łódź na jasnym tle
Złotoróżanej fali,
Jak lekko płynie, lekko mknie,
Jak się jej żagiel pali.

Żagiel pochyły, drobna łódź,
Ni wioseł, ni kół zgrzytu,
Tylko ją świeży morza dech
W świetlistość pędzi świtu.

Żagiel pochyły, drobna łódź
Tak chyżo w brzask ucieka,
Jakby ją drogi wolał głos,
Głos drogi gdzieś z daleka.

Cały rój potem statków mknie
Przed oknem moim biały:
Jedne -jak siwe orły te,
Inne - jak złote strzały.

Lecz żaden z nich nic płynie tak
Nagle, a lekko, z cicha.
Jako ten jeden wczesny ptak,
Co ranną zorzą dycha.

Powrotu jego. nie wiem. gdzie
Szukać i czekać trzeba...
Nie widzę nigdy go na tle
Zachodniej łuny nieba.

Lecz gdy się zbudzę, on już straż
Poranną morza trzyma,
l niesie żagiel pełen róż,
Który mu zorza wzdyma.

I patrzę za nim w złoty szlak,
Wjutrzenny szlak bez końca.
I myślę, że to jest mój duch.
Co leci na wschód słońca.

I myślę, że lojest mój duch,
Co w złoty świt ucieka,
I że go woła drugi głos,
Glos drogi gdzieś z daleka...

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Maria Konopnicka

Inne teksty autora

Czym jesteś
Maria Konopnicka
O wrześni
Maria Konopnicka
Lipy kwitną
Maria Konopnicka
Sine lasy...
Maria Konopnicka
Sobotni Wieczór
Maria Konopnicka
Rota
Maria Konopnicka
Przed Sądem
Maria Konopnicka
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca