Kto nazbyt długo w mieście był więziony (wiersz klasyka)

John Keats

Kto nazbyt długo w mieście był więziony,
Ten w lica niebios spogląda radośnie,
Z serca mu błoga modlitwa wyrośnie,
By iść w nadziemskie, uśmiechnięte strony.

Któż może więcej być zadowolony
Niż człek, co leży na trawie, miłośnie
Zaczytan w książce, mającej o wiośnie
I o miłości najtęskliwsze tony.

W wieczór, wracając, słucha Filomeli
Rozkosznej pieśni, patrzy, jak obłoki
Płynną promiennie po niebios topieli.
Żałuje wówczas, że dzień jasnooki
Tak szybko gaśnie, jakby łzy anielej
Kropla spłynęła w firmament głęboki.

[1816]

przełożył Jan Kasprowicz

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 046 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

John Keats

Inne teksty autora

Czemum się w nocy śmiał?

John Keats, wiersz klasyka

Do samotności

John Keats, wiersz klasyka

Do snu

John Keats, wiersz klasyka

Hymn do Apollina

John Keats, wiersz klasyka

Konik polny i świerszcz

John Keats, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło