Literatura

Bełkotliwy (wiersz)

Paul Salevos

Krzywię się brakiem zapiętego poczucia bezpieczeństwa. Bez nazewnictwa.
Wciągam bukiet, tylko nuty krawędzi myśli. Pościg rozszarpanego otoczenia.

 

Błysk wczorajszej idei to rynsztok przyrzeczenia, że to ostatni mściwy wpis.
Beznamiętność bez znaczenia.
 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 26 marca 2011, 09:05
"Krzywię się brakiem zapiętego poczucia bezpieczeństwa." - trochę za dużo udziwnień jak na jedno zdanie, bo dajesz tu metaforę i to dotyczącą czegoś abstrakcyjnego (w pierwszym zdaniu tekstu nie ma pewności czym jest i czego dotyczy bezpieczeństwo), a do tego jeszcze grzebanie w konstrukcji zdania poprzez skrót myślowy (krzywić twarz z powodu...). I dalej dzieje się coś podobnego.
Bukiet - kojarzy się z kwiatami lub warzywami, więc wciągasz w to bezpieczeństwo, bo to jednak kojarzy się ze spokojem, a za chwilę zderzasz z obrazem, które nijak się łączy - krawędzie myśli. Rozumiem, że nuty wzięły się z wyrażenia, jakie stosuje się przy winach czy wywarach... "zupa pieczarkowa z nutką czegoś tam".
Za bardzo udziwniasz i w tym gubi się sens.
estel
estel 26 marca 2011, 14:39
Hm. A ja to kupuję. Pomimo, że nie zawsze tytuł usprawiedliwia zawartość wiersza (napiszę w tytule "bełkot" to mogę bełkotać), myślę, że panujesz nad chaosem. Peel jedzie bez trzymanki, bo nie ma się czego uchwycić - skoro się krzywi to wolałby jednak mieć to poczucie bezpieczeństwa, jakiegoś - nie potrafi go nazwać. Czasami to poczucie właśnie jest najważniejsze, nieważne skąd pochodzi, czy od zapiętego pasa w samochodzie, czy od trzymania się czyjejś ręki, czy od parasola nad głową.
"Wciągam bukiet" - ja bym tu bardziej zwróciła uwagę na słowo "wciągam", które ma wiadome konotacje, co z kolei wyjaśnia krawędzi myśli, te niezbyt bezpieczne skraje, poszarpane otoczenia.
Idąc za ciosem - błysk wczorajszej idei - to te wszystkie genialne pomysły, które przychodzą do głowy, ten cudowny zapał i przekonanie, że możliwe jest wszystko; to na drugi dzień często okazuje się zapałkami, nie zapałem i konstatacją, że więcej jest możliwych nieszczęść niż powodzeń. Ostatni wers to już typowy powrót do rzeczywistości, codzienne zobojętnienie.
Jestem za.
ew
ew 27 marca 2011, 19:31
Ja przeciw jestem. Zabakarydowałeś mi wejście w wiersz brakiem prostoty przekazu. Brak ostoi- tak czytam przekaz, ale po co aż tak na około o tym? Może nawet nie na około, ale mostem podobnym do kombinowania,
przysłano: 20 marca 2011 (historia)

Inne teksty autora

Zaraza
Paweł Lewandowski
Podaj mi dłoń
Paweł Lewandowski
Spotkanie
Paweł Lewandowski
Ściany
Paweł Lewandowski
Mówisz, że człowiek
Paweł Lewandowski
Krew Zefiru
Paweł Lewandowski
Zrań mnie
Paweł Lewandowski
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca