Literatura

Inscenizacja w amfiteatrze niebios (cykl wierszy w dwugłosie) (wiersz)

Daria Procek & Andrzej Feret

 

Cykl wierszy "Inscenizacja w amfiteatrze niebios" pochodzi z wydania Boski Chór 11, 

 

 

(praca zbiorowa, pod red. Y. Popławska, T. Hutyra. K. Stawiarski, K. Dominik, wraz z zespołem autorów):

 

https://www.lulu.com/en/en/shop/katarzyna-dominik-and-yvette-poplawska-and-konrad-stawiarski-and-thaddeus-hutyra/boski-ch%C3%B3r-11/paperback/product-176ykmrg.html

 

 

INSCENIZACJA W AMFITEATRZE NIEBIOS,

ROLE ZIEMSKIE ODGRYWAJĄ

 

ANIOŁOWIE:

DANUTA, STEFAN

 

W TLE BOSKI CHÓR

 

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

Trudna ...

 

trudna miłość na bezkresie lat żywota
jest nadzieją na spełnienie naszych snów
trudna miłość tak przeraża jak tęsknota
gdy miłości tej zabraknie dla nas znów

 

trudna miłość bo dosięgła nas tak późno
trudna miłość bo umyka szybko tak
czas błękitu rozrzucony niebem luźno
i na wietrze rozpostarty biały ptak

 

trudna miłość bo już słowa powiedziane
i już kiedyś opłakany pierwszy raz
trudna miłość kiedy budzi nas nad ranem
nie wiadomo czy to nie ostatni raz

 

trudna miłość bo spojrzenia wciąż kradzione
i rzucane jak do stóp twych biały kwiat
trudna miłość bo marzenia wszak spóźnione
by jak łódki je wypuszczać razem w świat

 

trudna miłość, piękna miłość, samo życie
co wyśpiewać i wypłakać mogłabym ci
malowana westchnieniami na chmur szczycie
jak stokrotek białe płatki mi się śni...

 

Paola Finch

 

STEFAN RECYTUJE:

 

trudna jesteś…

 

tak trudno mówić kiedy mam odejść
tak trudno jest powiedzieć
trudno jednego słowa poszukać
trudno ustami wiedzieć

 

mnie nie przeraża twoja tęsknota
ale przeraża pustka
są jedne rzucane, rzucone słowa, są raz
zawsze wybrane usta

 

trudna jest twoja miłość na zawsze 
rzucane są bukiety
i trudno nie wiadomo przecież tak
tak trudno, trudno wiedzieć

 

abym i wiedział co jest kradzione
i czekał na poznane
trudno miłości pięknem przemawiać
są dni nie wypłacone

 

ale kwiaty rzucane pod stopy 
malują westchnieniami
jak stokrotka przemawiasz tak czysto
zawsze czysto ustami

 

Andrzej Feret
 

DANUTA RECYTUJE:

 

Ogarek ...

 

Prosto w serce trafiła kula
Biło radośnie, a teraz krwawi
Na stole życia rzucona pula
I teraz wiem-świata nie zbawi...

 

Gdy człek tak bliski wbija nóż w serce,
Pozwala zginąć Twoim marzeniom,
Dziś jądro duszy kona w rozterce,
Kładzie kres niespełnionym pragnieniom...

 

Łez rozczarowań pora spić żniwo
Za mało sił już mam...
Wypuszczam z rąk życia ogniwo,
Kochanej śmierci los teraz dam....

 

Paola Finch

 

STEFAN RZECZE:

 

Ogarek diabłu, a śmierci do widzenia

 

człek prosto w serce kule nie dla nas
ale by biło i kołatało
jedną tak prostą winnym piosenkę
wiesz, to nas zbawia co nie przebrzmiało

 

więc napisz do mnie nie wstrzymuj głosu
nie smuć a życie wciąż czeka wiernie
nie pozwól zginąć marzeniom wiernym
otwórz swe konto w nowej rozterce

 

nie pozwól zmarnieć swoim marzeniom
jest kres ostatni ale to potem
na dziś jest siła i los też trzyma
siły dodaje śmieć ma być złotem

 

jest jedno życie jedno ogniwo
siły dla siebie razem dodamy
kochanej śmierci nie oddaj brawa
ja będę wtedy rozczarowany

 

pragnienia życia są siłą żniwa
połóżmy siebie potem we groby
na dziś jest dusza siłą prawdziwa
prawdziwa jedna co jam cię stworzył

 

kochanej śmierci jest zawsze dosyć
przeklęta pani co zbiera marnie
śmierć kłamie pięknie omamia miłość
czyni tak zawsze by nic nie było

 

Andrzej Feret
 

STEFAN ŚPIEWA:

 

***(porzucą nadzieje)

 

porzucą nadzieje tylko daleko zostanie
porzucą uczucia nie tylko dalekie dni
i przejdą polami ostatnie nasze wytrwania
i końca nie będzie tylko dalekie my

 

i będzie tak smutno, że więcej nie będzie można
a smutek nie płacze i nie zapłaczesz ty
a pełne wspomnienia nie tylko zostaną za nami
rozciągną przed nami puszyste lodowe my

 

nie żałuj nic więcej tak zdarza się tylko jedno
tak jedno się zdarza a tylko daleko trwa
nic więcej już nigdy - zaczyna się powtarzać
ostatnie już nigdy są tylko daleko gdy

 

gdy żałość nie płacze ale wciąż płaczesz dlaczego
jak zgadnąć mi więcej jak więcej zgadywać mam
a śniegi polami rzucone przed nami tają
padają pod stopy pod stopy ścieli się żar

 

a wszyscy a wszyscy a my tylko jedni
powtarzam się z tobą? a jedno to tylko ty… 
zostanie daleko i tylko daleko pachnie
po twarzy z ukosa z wiatrem przyłożą mi

 

Andrzej Feret
 

DANUTA DODAJE:

 

A GDYBY ...

A gdyby tak spróbować
Raz jeszcze w coś uwierzyć
Gorycz głęboko schować
Dać sercu radość przeżyć

A gdyby tak w zapale 
Wyznać raz jeszcze szczerze
Wzburzyć swych uczuć fale
I znów usłyszeć: - Wierzę -

Znów szukać sensu świata
I znów na wiosnę czekać
I nic, że - nie te lata
Bo można nie narzekać

Może się coś obudzi
Coś, co da nowe siły
Uwierzyć w innych ludzi
W smak słowa: - dobry, miły

A gdyby tak spróbować
Nie patrzeć w smutków toń
Przed siebie powędrować 
A w dłoni - poczuć dłoń ...

Paola Finch

 

STEFAN DODAJE:

 

a gdyby

 

a gdyby rozmiłować
nie tylko tak uwierzyć
a jeśli nic bo nigdy 
bo jeśli gdybym gwarzył

tak z tobą cudną jeśli 
bym zanikł pokonany
zapał bo gdybym burzył 
bo gdyby trudno było

tak jednak trudno parzył 
pozgłębiał zawsze sensem
to nic, że wiemy razem 
nie pytaj czemu miłość

przechodzi obok zawsze
a wtedy gdyby radość
spostrzegła naszą czułość
i gdyby nie to gorze

więc gdyby powędrować
przed siebie w pole maków
i makiem miał całować
bo gdyby mak czerwony …

ach, gdyby tak spróbować
ciebie całować makiem
i w makach wciąż wędrować
wciąż dłonią trzymać makiem

i z makiem dłonie trzymać
bo gdyby mak czerwony
pochwycił naszą miłość
a gdyby poczuć dłonie…

zapomnieć to co było…

 

Andrzej Feret
 

DANUTA RZECZE:

 

####

 

Czym wzbudzić opór wobec świata?
Stoimy wśród ludzi z pochodnią płonącą
słowem, co każdą myśl w kwiaty oplata 
Wszak człowiek jest trzciną, bywa, że myślącą...

 

W teatrze świata dom mój romantyczny
Wierzyć w przemyślenia kogoś nie jest łatwo
Trochę zamotany jest człowiek liryczny
Dusza artystyczna jest Ci duszą bratnią

 

Swoboda myśli, w rytmie kołysanie
Zwycięża umysł a ty z nim na nowo
zwierciadło poezji, wirem opętane
Słowo, myślnik, kropka, słowo...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

słowo

droga mi, moja - powiedz mi powiedz
jak z martwą ciszą sobie poradzić
tylko mi doradź choć w jednym słowie
może mi powiesz to jedno… kocham

może nie powiesz a tylko przyjdziesz
i wtedy powiesz razem powiemy
to jedno słowo trzymam dla ciebie
wiesz, które słowo, to jedno… wiemy

a ja nadzieją ufam nieskromnie
patrzę w to jedno słowo najdroższe
za tobą tęsknię nie wiarołomnie
pierwsze jest słowo nie takie proste

o grzech nie proszę o jedno słowo
nieubłagalnie jest w słowie miłość
jest jedno słowo – wiesz jakie słowo
co tylko zawsze oznacza miłość

Andrzej Feret

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

Ofiaruję ...

 

Wpatruję się w fotografię,
na której jesteś miły mój.
Zapomnieć o tobie nie potrafię,
przed oczami mam obraz twój.

 

Myślami otulam Cię,
w sercu marzenia noszę.
Chcę byś był blisko mnie,
czy o zbyt wiele proszę?

 

Choć wielka granica dzieli nas
i obcy jest mi twój świat.
Chcę, by marzenia połączył czas,
te dzisiejsze i te sprzed lat.

 

Ofiaruję ci kwiat miłości,
od lat go pielęgnuję.
Na jego płatkach radość gości,
ty wiesz co do ciebie czuję...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

kwiaty

 

kochanemu dziewczyno dałaś fotografię

tam uczucia tuliły twoje prawowierne

na stoliku drewnianym są do dzisiaj kwiaty

szumi w ramkach miłego obraz nie pośmiertny

 

smutną myślą otulasz bezsłowność namiętną

wdzięcznie i nie bezdomnie ciężkim opowieściom

a na drewnianym grobie ciągle cienie płoną

ścielą świece ogniami niepokorne błyszczą

 

jedną miłość wciąż tworzy jeden aktor cudu

wiatrem mądrym tęsknoty kamieni przywieje

drżącą zjawą otula dziewczynę zdyszaną

jeszcze chwila ten moment ciągle nie zapomni

 

Andrzej Feret

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

***

 

Przy kominku wtuleni w siebie
Niczym Sawa i Wars
Myślami gdzieś hen przy niebie
Tak jak Wenus i Mars
Zazdrości Saturn wraz z Jowiszem
Tańca miłości serc starych
Co kołysane w muzyki ciszę
Tulą się pełne gorliwej wiary
Bo taki morał gdy dwoje ludzi
Odkryje w sobie miłości dar
Codzienność na jeden rytm budzi
Uczucia w sercach - taki to czar ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA: 

 

zamieć na mieście

 

Wyczekując współgorliwych ust

Różowego beretu

Otwarcia nie trzaśnięcia drzwiami

Przychylności dla miłosnych spraw

I wszystkiego na serio      

 

Porzucam wszystko i na przekór

Listy serce zamawiam

Bym nie przepadł jak kamień w wodę

A może szalonej uśmiechnął

Się kwiatem malowanym

 

Wszystko prawda jesteś szalona

Dom czeka blaski w sieni

Już jesteś rozlega się kwartet

Dwoje skrzypiec i skrzypki w dłoni

Wiatry przyrumieniły

 

Różem na wieczornych policzkach

Jeszcze dłonie smakuję

Jeszcze gra czarna rękawiczka

Jeszcze nieprzytomny z tęsknoty -

Zamieć nieście, zostań

 

Andrzej Feret

 

DANUTA RECYTUJE:

 

Kiedy ...

 

Kiedy czas mój będzie już blisko
Nie szczędź mi Kochany chwili
Usiądź przy mnie o dłoń to wszystko
Byśmy razem do końca byli

 

Daj mi poczuć zapach spojrzenia
Obejmij jeszcze skronią moją skroń
Zbudzimy na chwilę wszystkie marzenia
Tylko ostatni raz weź moją dłoń

 

I niczym konwalii narwij mi słów
Uśmiechem zetrzyj z szyb złe łzy
Odejdę w mroki tylko jeśli znów
Pobiegniemy nad staw ja i Ty ...

 

A jeśli ze źródeł nieba zapragnę pić
Nie obrażaj się na śmierć już więcej
Pożegnam świat niczym krucha nić
A Tobie pozostawię ...moje serce ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

Kiedy…

 

Pogrążeni w nieustannej rozterce

nuceni do końcowych taktów walca

jednym tangiem owinięci żeśmy dłoń

w dłoń sięgali do chwili ostatniej

za jedną dłoń spleceni o to wszystko

czas i mój przychodzić będzie i będzie

siadał zawsze do jednej i jedynej

ostatniej kolacji a ty konwalią

przybiegnij gdybym musiał odejść pierwszy

tylko nie ostatni raz weź wtedy w dłonie

narwę martwy jeszcze konwalii bukiety

jedna ty będziesz konwaliami czczona

nad stawem słona cisza będzie gnała -

ze źródła zawsze możemy zanucić -

żeś w wazonie sercem zawsze się śmiała

jedna i jedyna konwalia biała

 

Andrzej Feret

 

DANUTA DODAJE:

 

Kiedy…

 

kiedy i mój będzie tak blisko
nie oszczędzę ja kochania
siądę wiesz, chwila ta nie myli
gdyż razem była wybrana

 

zawsze czułam zapach spojrzenia
jeszcze kołatania skroni
budziliśmy chwile marzenia
piłam nie raz z twojej dłoni

 

i rwałam bukiety konwalii
na łanach pośród zieleni
leśnych konwalii bukiety i
szczęście pomiędzy nami

 

a śmierci konwalia nie onieśmiela
obrażam się nie na ciebie ale śmierci nie dziękuję
nie zerwę ze śmiercią i nie pokutuję
nić kruchą nawinie miłością
a Tobie zostawia marzenie…

 

Andrzej Feret
 

DANUTA ŚPIEWA:

 

****

 

kolejny dzień bez ciebie
rozwiesił swoje smutki
wiatr strąca z drzewa liście
układa rzewne nutki

 

tańczą za oknem jeszcze
winogron ciężkie kiście
październikowe noce
zgasiły gwiazdy wszystkie

 

znów mi brakuje kogoś
tęsknotą twarz przecieram
łzy płyną wciąż po szybach
perełki w dłonie zbieram

 

i chociaż wiem że przyjdziesz
czekam tu zawsze obok
tak pragnę naszych spotkań
jesiennych nocy z tobą ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

***

 

A ja piszę nieustannie listy krótkie,
Rozwieszone twoje smutki postrzępione,
Co napiszę kartkę wrzucam do szuflady,
Może kiedyś, może kiedyś ci pokażę.

 

Może kiedyś wspomnę razem twoje nutki,
Może na wspomnienia przyjdzie dobra pora,
Ale dzisiaj, ale dzisiaj list zbyt krótki,
Kilka kartek zapisałem tak od wczoraj.

 

Zapisałem i znów wrzucam bez Amora,
Znów brakuje czyjejś ciepłej akceptacji,
Amor przyszedł i odleciał - to nie pora,
Bo ty ciągle poza moją, w alienacji.

 

I choć nie wiesz, że ja czekam nieustannie,
Czekam obok, blisko czekam wciąż na ciebie,
I tak pragnę, i tak pragnę twoich spotkań,
Jednych spotkań, tylko z tobą, obok siebie.

 

Andrzej Feret
 

STEFAN DODAJE:

 

***

 

Widzę jak rzęsy mrużysz,

O gorejącej chwili trwania,

Od zdarzeń co treścią służą,

Jest chwila jest przyczyna,

 

Jak czasem w oceany,

Bym płyną i bym płyną,

A ty szalona woda,

Omywasz swoje szczęście,

 

Jedna jest taka nagroda,

Jedna woda jak święta,

Co nosi me okręty,

Co z wiatrem niepokoi,

 

A ja przy sterze czekam,

Tak czekam na spełnienie,

Jednym okrętem wypłynął,

Jednym poszukam łon szczęście,

 

Lecz hołd pośrodku wichrów,

Pośrodku huraganów,

Z twych dłoni szukam zdarzeń,

I poszukuję chwili,

 

Nad gorejącą taflą,

Twej wody szmaragdowej,

Twej wody w mej kołysce,

Takiej ze jednej dłoni,

 

Słowem bym rzekł prawdziwie,

Uśmiechem mnie zdobywasz,

I pośród wód głębokich,

Przebywasz, wciąż przebywasz.

 

Andrzej Feret

 

DANUTA RECYTUJE:

 

MAGIA KSIĘŻYCA

 

Księżyc tak się rozświecił,
gwiazdy przyćmił swym blaskiem.
W jego złotej zamieci
noc jarzyła się czarem.

 

Magia pełni księżyca
świat przenika zdziwiony
i w marzenia porywa
dwoje serc przytulonych.

 

Stara wierzba spokojnie
łozy nisko pochyla,
jakby chciała tych dwoje
tu przed światem ukrywać.

 

Mgieł tiulowe smużenie
diamentowy ślad znaczy,
zachęcając bezdźwięcznie
by podążyć w ich ślady.

 

Ledwie północ minęła,
świt horyzont podświetla,
serca młodych rozgrzewa
czar świetlistego nieba.

 

Widok tak rzeczywisty
lecz jak z baśni wyjęty,
taki barwny i cichy
- w jednej chwili zamknięty.

 

Będąc w pełni podziwu
dla miłości żarliwej,
piękna czasu przedświtu,
pragnę by trwały dłużej...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

Opowieść o magii

 

Choć wszystko ktoś ustala i ustalając skuwa,
Choć w dniach kalendarza ciągle nas zaskakuje
A w umiłowaniu przeczą – przeczą tej powieść
Jeden jedna jedyna pieśń jest ponad pieśni
Tym jest dziewczyna z lat moich marzeniem
Pierwszym uśmiechem i sennym spojrzeniem,
Tak sen by ogarnął nas dwoje na zdziwieniu
Sen tak kołyszący jeden sen w uwielbieniu
A są samozwańcy co bluźnią dziewczynie rozgrzałej,
A ty, dziewczyno, w aromaty urodą płomień tęsknoty
Posiadasz w nieprzejednaniu kobiety wdziękiem, 
Siebie potopem,
I władasz, gazelo, górami szczerym złotem
Bez pych bez ciężaru bluźnierstwa są gromy
Rzucisz ze swego szczęścia chrzęsty owoce
A temu co śpi zanurza dłońmi we włosy
Dłońmi dotyka wciąż twej głośnej piersi
Zamyka tchórzom wszelakie drogi zmowy,
A zagajniki ciemnawe nie wylęgną
Z twarzą tak jasną jednej miłosnej alkowy
Przypina namowa jedną, inni nie zagarną.

 

Andrzej Feret
 

STEFAN DODAJE:

 

Opowieść tatrzańska o magii

 

A za górami powiedzą
Jedna gwiazda podświetli
Na jednej jedynej zamieci tonów
A noc nawet we dnie zaświeci
Przeniknie światło zadziwione
Przefrunie magia i przeniknie
Marzenia pourywa skrzatom
A w marzeniach twoich zabłyśnie
Tak jak sama chciałaś
A za Morawą a za Tatrami
I za cieszyńskim wiankiem
Jest pani co ślady znaczy
Bezdźwięcznie wiolinami,
I skrzętnie muzyką wygrywa
Na ciszy, a kto chce słuchać,
Niechaj miłością bywa
I wtedy muzyką usłyszy 
Hej, góry pełne podziwu,
Takie barwne i ciche
Takie w jednej chwili szczęśliwe
Bo ja ciebie bym słyszał,
I słyszał i słyszał na halnym
Na halnym godziwie
Hej, ma góralko podziwiaj,
Podziwiaj mą miłość żarliwiej,
I ja podziwiam i poszarpię – ja jestem
Szarp, swoją miłość, szarp z pieśni,
A szarpaniu nigdy dosyć
Nigdy szarpaniu powiedzieć,
Aby to szarpanie skończyć
A szarpanie nie w biedzie
Ino, hej góral jaki bym opowiadał, 
A tobie opowiadała dziewczyna
Hej! dziewczyno piękna,
Dziewczyno z Podhala
Hej…


Andrzej Feret
 

DANUTA RECYTUJE:

 

ODA 


O poezjo nicości przekręcie czasowy
Muzo myśli nie słowa skrytych zakamarków
Zmuszasz do poznawania z ruszania warg mowy
Czego ty jesteś godna świecy czy ogarków

 

Zapewne wielki sędzia wiekowy rozsądzi
Czy dla pokoleń przyszłych zbierasz skarby czasu
Czy twoje skryte sedno mądrością dziś błądzi
Czy jesteś tylko niemym bełkotem hałasu

 

Kto cię pokochać może ......ten co jaśniej widzi
Co wielkością rozumu łatwiej rządzić umie 
Może padnie przed Tobą ten co teraz szydzi
Gdy twoje zagmatwane szyfry też zrozumie

 

Znudzony świat wyrazem który łatwo czytać 
Ucieka w głębię tezy założenie mija 
Trudno bańkę mydlaną umieć w locie schwytać 
I zrozumieć że ziemia wciąż będzie niczyja

 

Może kiedyś tryumfy wielkie będziesz święcić 
I rzucisz na kolana przyszłe pokolenia 
Od wieków masz wyznawców wiernych twej pamięci
Uszczęśliwionych formą twojego istnienia ...

 

Paola Finch


STEFAN RECYTUJE:

 

***(A harfami powiedzą)

 

A harfami powiedzą: przekrętne monarchy

Wodze i rycerze mężnie skrytych czasów

Przez wód do poznania ani świętej mowy

Na wlaniu we tchnienia świeców czy ogarków

 

Jaki wielki sędzia zapłacze – niech z oczu,

A dla pokolenia żelaznymi krzyże

Jest hałas co niemy cnotą dla bełkotu

Słucha nie mądrość któż duchami zwierzy

 

Któż może pokochać – ten co odczuł tęsknie

Co pieśń nad pieśniami stworzyła nie szydząc

Ona jak on wsławił, jaki rozum pięknem

Ona sławi królów! a on sprawiedliwość?

 

Możny kiedyś, pobożność czy miłość niczyja

Jednej dziecinie wielkie trumfy święcić

A może od wieków jest wierna przyczyna

Wierna ta jedna wierna twej pamięci

 

A ty tak wierzysz o czym orzekają

O królu, tyś! a miłość nie z twego istnienia

O sny! O sny miłości prawdziwej powiedzą

Formą brzaskiem dnia nie zawsze z pamięci.

 

Andrzej Feret

 

DANUTA RZECE:

 

ŻEGNAJ PAOLO

 

Czemu wybrałaś datę w taką mroźną zimę?
Przecież lubiłaś ciepło i lato zmarzluszku.
Otulałaś się zawsze przytulną pierzyną 
Czy tam pozwolą chodzić w niemodnym kożuszku?

 

Nie ubrali cię grubo, śniegu wszędzie tyle.
Będziesz musiała grzęznąć w błękit, w chmur bałwany.
Masz zwiewną, strojną suknię, jak czarne motyle.
Jakbyś szła tylko na bal w świat zaczarowany.

 

Jutro jest twoje święto, ostatnie na ziemi.
Nie wiem czy się rozpłaczę, gdy zadzwonią dzwony,
bo łzy ugrzęzły w sercu w postaci kamieni.
Lecz deszcz wiosną i latem będzie miał smak słony.

 

Gdy naszą wspólną ławkę, wciąż pustą powitam
Chciałabym się choć łudzić, że jesteś, że czekasz.
W moich myślach żyć będzie w sercu przyjaźń skryta,
Dopóki mnie nie zmyje, czasu szybka rzeka...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

***(Nie żegnaj Paolo)

 

Nie żegnaj Paolo, nie pozwalam szczęście,

Nic co nie było latem ni zmarzluszkiem zimą,

Masz w sobie jedną ciepłą zimową piosenkę,

Na modnym kożuszku i ciepłą pierzynkę, dziewczyno…

 

A do kożuszka na dłonie diament, ode mnie ocieplacz,

Pełen puchu ciepły i gronostajami biały,

Ja takim kożuszkiem i puchowym szczęściem postać,

Jestem tylko jak bal, czyż i gronostajem pisany?

 

A na woalce jest uśmiech jest szczęście nie słone,

Jest przysłonięta miłość wciąż tak żywa, tak czekam,

A na lisowym srebrnym puszystym futerku ogonie,

Jedna, że wiem, że tak czekasz – tak skrycie miła.

 

Bo czekasz a smak zimy w lisach chadza w srebrach,

A ja bym jedyny dla ciebie w kamieniach tęczowych,

Tak chciałbym darować diamentów i złotych poczekań,

Chwilą jedną -

Jedną kolią dążyć do jednej, wiesz, jednej naszej rozmowy.

 

Andrzej Feret

 

DANUTA RECYTUJE

 

NOC MEJ POEZJI

 

Wieczór przysiadł delikatnie tuż za oknem,
kandelabry zatraciły się w marzeniach,
dzisiaj nocą w samotności nie zamoknę,
w tych ramionach wszak nie jestem nigdy senna.

Księżyc kradnie tajemniczość wśród nagości,
potem kładzie się na włosach złotym blaskiem,
jakby pragnął zapowiedzieć noc nad podziw
i magiczne przyjemności, zanim zasnę.

A ja płonę wielobarwną namiętnością,
urzeczona aksamitem ciepłych dłoni,
tworzę pejzaż, w którym zmysły się rozgoszczą,
byś przede mną także nie mógł się obronić...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

noc twojej poezji

 

nieustannie poszukujesz jednej ciszy
świece są palone nieustannie, a ty
piszesz w samotności śliczne wiersze 
masz nadzieję, że beze mnie nie zamokniesz

że beze mnie nieustannie wśród nagości
księżyc pozasrebrza twoje włosy, czekaj -
czekaj chwilą nieustannie zanim zaśniesz
a ja przyjdę już nad ranem czekaj gości

bym był wielobarwną filharmonia – bym był w podziw
jak pragnieniem powiedzianym zanim zaśniesz
aby zmysły rozgorzały bym obronił
kandelabrę co na stole ciągle trwała -

zanim zgaśniesz…

ciągle stała... postawiłaś swoją kandelabrę, świecą cudnie,
urzeczona jest twa wola – wola właśnie,
a ja jeden wśród pejzaży ciągle wołam
wśród pejzaży znad olejnej farby … zanim zaśniesz…

Na Montmartre.


Andrzej Feret
 

DANUTA ŚPIEWA:

 

MOJA JESIEŃ


Coraz chłodniej jest wieczorem
rankiem mgła pokrywa drogi
krople rosy na listowiu
przemoczyły latu nogi

 

Jeszcze panią jest w tym roku
chociaż liście już we włosach
zaorane już zagony
zgasło słońce w zboża kłosach

 

chcąc pokazać młodym drogę
ptaki się zbierają w stada
wrona czując się tu panią
z przemądrzałą sroką gada

 

Czy się zjawi jak co roku
w podarunku nam przyniesie
pozłacane słońcem ranki
nasza złota polska jesień

 

Las zapali barw farbami
posyłając w świat pajączki
zanim szron srebrzysty skuje
pola parki oraz łączki ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ŚPIEWA, DANUTA NUCI RAZEM Z NIM:

 

Twoja jesień

 

Pogadałbym z jesienią

ale wieczory zbyt długie

bym sadem dotykał

pajęczą babiego lata

 

A wieczory tak… długie

a ja nie wiem co począć

gdy wieczory tęskliwe

migoczą wciąż migoczą

 

bo już nie mam co smykać

wszystkie już zboża dojrzały

ech bociany, pomocnicy

hen, hen i odleciały

 

Pogadałbym z wieczora

a wieczór przecież za długi

liściem bym objął nie raz

liściem by ciebie otulił

 

a ja wiem że wieczory

ech, takie długie, zbyt długie

czy czekać po roku zmowy

za rok w wieczory długie

 

Ech, że słońce jesienne

porozlewało  tęczami

ja długiej nocy czekam

któż te noce zrozumie,

 

są dla mnie.

 

Andrej Feret

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

MOJA NADZIEJA

 

drugie Słoneczko zamknęło oczy
by dać odpocząć duszy w źrenicach
a potem szarość blaskiem zaskoczyć
poszukać w plażach muszelek życia

 

każda otwarta półszczelinami
zwrócona w błękit lub wryta w piasek
chciałaby płynąć, lecieć z ptakami
lecz brak energii pewnie od zawsze

 

kiedy Słoneczko twarze im głaszcze
ożywia w perłach skulone chwile
i szczypie życie w tych buźkach właśnie
aż blask w sopelkach pobudzi siłę

 

muszle wynurzą ciekawe główki
i sny nawleką w szpulki pierścionki
światełko w kryształ myśli przemyci
Tęczą nadziei w perłach zaświeci...

 

Paola Finch

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

***

 

Moja 
dziecina miała imię dziewczęce
imię jasne jak konwalia Słońca
ścięte z trawą źrenicami święte
przez Szopena pieśni odeszła 

i płakałam imieniem wybranym
promieniami lesiste szelesty
bzy wrześniowe zraszały perłami
Szeptałam imieniem niewieścim 

a gdy jesień całkiem zwieczerniała
polna cisza wśród muszelek tkała
zrywem jaskółczego świergotu
szczyptą życia jeszcze szumiała

w batystowym zmierzchowym mgieł dymie
coś roztwarło szpule nici pierścionków
nanizało opalowe sznury
Tęczą, nadzieją, perłą piasków odeszło

Andrzej Feret 

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

****

 

znowu gwiazdy powoli się złocą 
nad niebem głośnym od milczenia
w ramiona otulasz wraz z nocą
te spełnione i niespełnione marzenia

za mym oknem przewija się scena
codzienności film wciąż się toczy
muskasz mnie blaskiem niczym wena
kocham gdyś taki uroczy

sen mnie nie porwie w swe peany
bo tulisz mnie w ciepłych objęciach
nie przerywaj proszę ukochany
szeptaj mi czule nocne zaklęcia

bądź aż do rana w zasięgu mych dłoni
i powiedz gwiazdom że tylko poeci
zwyciężą noc mimo każdej pogoni
gdy czuły księżyc im blaskiem świeci ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ŚPIEWA:

 

***

 

A na moście byłem na rogatkach
obrzeżami niebezpiecznie w tangach
nagła cisza wyszła znienacka
zatańczyłaś po wieki spełniana

a nas dwoje poznanych w spojrzeniach
peryferie przypadku na przypadek -
na ogniwie - co spalał się z nami
jakby nagle rozstąpiła ziemia

i spłynęły więzy tak trwałe, co
nie było a stało się sumą
nicią w słowach co były spisane 
płomieniami i płonną dziewczyną.

Nie przemawiaj już płonna* powieką
mimo siebie nie oddawaj dłoni
przysłoń okna za nimi jest scena
niechaj film ten już bez nas uroczy.**

-----------------------------------------------------------
*od płonny:
1. nieefektywny, nieskuteczny;
2. w botanice: nieowocujący, niedający kwiatów, nasion;
3. dawniej: jałowy, nieurodzajny
-----------------------------------------------------------
**tu w znaczeniu: uroczyć:
w wierzeniach ludowych: rzucić, rzucać czary na kogoś, na coś; urzec lub urzekać

 

Andrzej Feret
 

DANUTA RECYTUJE:

 

ODA DO ANIOŁA

 

Dziękuję Ci miły za wielkie uczucia,
Co duszę wypełniają po brzegi,
Balsamem są zawsze na serca ukłucia,
A dziury cerują swym ściegiem.

Dziękuję za szczerość, co grzeje wspomnienia,
Gdy zimne przychodzą w noc ciemną,
Ty zawsze potrafisz rozciągnąć marzenia,
Świecące poświatą tajemną.

Dziękuje za dobroć, codziennie dawaną,
Bo ona jak miód życie słodzi,
Przyjemnie przy Tobie jest budzić się rano,
Twe lico zły dzień rozpogodzi.

Dziękuję za troskę tą, którą otaczasz,
Domowe pielesze przez lata,
Bo choć z niej wynika mozolna twa praca,
Uśmiechem wciąż twarz ubogacasz.

Nie mogę wierszem wyrazić do końca
Dotyku Twego głosu wprost z nieba
Energię by trzeba zaczerpnąć ze słońca
Dziękuję że jesteś gdy mi Cię potrzeba ...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

U anioła za piecem

 

Za wielką górą za mostami siedmiu 
tam się po brzegi wypełniają słowa 
jest dom staroświecki bo na dachu piernik 
w kącie ogrzewa stary piec kaflowy 
a dziury się same cerują z igłą
i szczeka piesek w czarno – białe łaty 
tobie się zawsze zakręci pod nogi 
lecz także kot czarny też wiele potrafi 
zamruczeć mruczankę na nogach się złożyć
jest wiele tajemnic tam do opowieści
jest wiele znaczeń do uchwycenia
jest ogień w kominku co zawsze rozpieści
są zwinne płomienie kiedy zima wzbrana
przyjemnie więc z tobą obudzić się rano
gdy po nocy kociej widzę twoje oczy
są złote niebieskie albo różem miodem
są zielonością – aby miodem słodzić
i troska jest pośród i pielesz na służbie
przez lata w posłudze dla naszego szczęścia
kot już wędruje do naszej pościeli
a ja ciebie czuję i mruczę w objęciach
gdybym mógł jeszcze opowiedzieć wierszem
wraz z tobą z twym głosem zaczerpywać czasu
i słuchać co jeszcze w tym anielskim lesie
przywoła i powie echo cicho z nieba.

 

Andrzej Feret
 

STEFAN DODAJE:

 

***

 

Czasem w rwącym życia potoku
zrodzi się pośród skał zwątpienia
piękna chwila będąca częścią egzystencji
lekka niczym świeży śnieżny puch
krótka niczym strofa kiepskiej poezji
chwila której nawet dobry pływak czas
nigdy nie zabroni nam się bać
a dobry Bóg dawca przeznaczenia
nie zabroni nam w nią wierzyć 
chwila zwana najzwyczajniej .....
marzenia ......

 

Paola Finch

 

DANUTA ŚPIEWA:

 

Deszczu krople ...

 

deszcz pachnie oddechem ziemi
balansują krople na liściach
ramion akacji grymas niemy
pobudził drżenie w moich zmysłach

wiatrem targane wśród konarów
co się tak droczą z drzewa szeptem
wypełzły z dziupli senne mary
choć nie widziałam ich tam przedtem

dziwne...przysiadły na gałęzi
rozpięły płaszczy swoich poły
pytają kto je tam uwięził
kto iskry zmienił w oczodoły...

przecież to tylko moje zmysły
wytwór fantazji zlany deszczem
nie ja zabrałam łzy co wyschły
posiedzę tu popatrzę jeszcze...

 

Paola Finch

 

STEFAN ŚPIEWA, DANUTA NUCI RAZEM Z NIM:

 

Czasem deszczu krople…

 

Mały kochanek gra na flecie lipy
a kwiaty są martwe jak flety
są liściami pamięciami starte
na pyły na pyły na pył
jakim oczom ma zawierzyć płaczkom
koniczyna co prześniła poczwórnie
jedna rosa wiolinem zgrała
w zielone w zielone w zielone
a sny co tam kochania zbyt wiele
nie idylla żółcią – to sny
a flet gra na lipie melodię
jak sny jak sny jak sny
mały kochanek prowadzi gęsi stado
za fletem one chodzą namiętnie
ze smokom jedno ciało w groby kładą
ze chwili ze chwili ze chwil
a potem cienie szkarłatem i szelestem jest len miękki prawdziwy
a liść spoczywa na twych włosach
i wodopój nie z twojej winy -
to dym to dym to dym
i dymi… 
i kołysanki świergoczą wiśniami i powidłem
słodka kropla niedopowiedziana
wstań jedna tylko jedna wstań
z kolana ze kolan z kolana 
ranek czeka a wina porozlewane w sen pierwszego łyku
i ten biały dym znad gestów i uśmiechów
a na małym placyku w pałacyku tańczą panny obrączkami
a ty na poduszce w skupieniu nie w zabawie
to mały kochanek gra na flecie lipy
i każdy twój ruch w tańcu spowija namiętność powieki
gdy mały kochanek jednoczy nutka za nutką
i płynie i płyniemy tym co leci co leci
jednym krokiem jednym gestem jednym – nie smutkiem – śmiechem
jak poeci
i znowu obrączką tańczą panny namiętnie
na małym placyku nad czerwca jeziorem
a cień się ścieli i mocno zaciska
na toni na toni na toni
na granicy ziemi i powietrza coś wabi
coś wabi coś wabi
i długo spowiadać z nieszczęścia 
nie wracać już w śmierci myślami…

 

Andrzej Feret
 

STEFAN RZECE:

 

***

 

dziewczyno moja ile mam ukraść dla ciebie

ileż rabatu mam opisać szczęściem

dziewczyno moja jakie zanucić piosenki

dziewczyno nie przesadzaj to szczęście

wytrwało jedno co ścieżki poznane

rzecz jest jedna ty jedna to rzecz

i jest taka jedna co czytelna trochę

że nie krzyże ale pospolita to rzecz

są sukmany ale są wspaniałe kontusze

jedne drugich ściskają przyciaśnie

a ty jedna nic nie musisz – w sukmanie przebrana

jedna dla mnie jedna dla mnie właśnie

a ja czytam moją drogę w bolesne słowa

i nie zbieram łat na ubraniach

i nie będę przed tobą się chował

w żadną przepaść – ale niezapominajką właśnie

 

Andrzej Feret

 

DANUTA ODPOWIADA:

 

K JAK KOCHAM

 

ach najpiękniejsza dziewczyno ze snu
wplotłaś we włosy miłości kwiat
umierać chciał starzec a dałaś mu
sercem w kolory ubrany świat ...
byłaś jak trzepot skrzydeł ptaka
głosem koiłaś ból niweczyłaś troski
delikatna niczym jedwab i taka ...
prześliczna ... bardziej niż cud boski ...
wystarczyła chwila i to się stało
pokochał cię chyba najtwardszy głaz
jeśli odejdziesz będzie mi mało
twego uśmiechu ...oczu ...mało nas ...
moja lilijo nadziei i życia mój kwiecie
każdą mą myśl do ciebie ślę ...
wybacz śliczna że najbardziej na świecie
niczym pies wierny pokochałem cię ....

 

Paola Finch

 

DANUTA RECYTUJE:

 

MYŚL ZIMOWA

 

Zima mi się dłuży, do wiosny daleko
w iście żółwim tempie dni się wolno wleką
jak sparciała guma w starych kalesonach
tak ma radość życia jest już nadwątlona

 

I choć zima się stara, świat tak pięknie czaruje
suknie białą nań wkłada, kwiaty mrozem maluje
krzewy, drzewa ubiera w srebrne szronu koronki
mnie się marzą słoneczne, ciepłe, letnie już dzionki

 

Mnie się marzą wiosenne wonne kwieciem wieczory
i z tęsknotą ogromną już wyglądam tej pory
kiedy słońce rozchyli ciepła bardzo spragnione
pąki krzewów i kwiatów, które ze snu zbudzone

 

świat pokryją kolorem, barwną wstęgą otoczą
i zaklęte w nim piękno podarują mym oczom
o tym myślę i marzę kiedy wicher zimowy
optymizmu ostatek wydmuchuje z mej głowy...

 

Paola Finch

 

STEFAN ODPOWIADA:

 

myśl letnia

 

bursztynami lato się skończyło
pszeniczne złote i żywe
przyszłaś wtedy, wtedy były żniwa
zadyszane, pośpiechem zagubione

 

od koszonych traw pachniało miętą
od słoneczników nieprzytomnie złota
a po drodze zwiewnej roztrzęsieni
wpatrywałem się w ciebie, rozmarzona

 

z rumieńcami drżąca gorączkowa
zwiewna wieczorna sukienka
przychodziłaś w berecie różowym
siadaliśmy w sadzie pod wisienką

 

a wiśnie były jędrne tego roku
zrywałaś dla mnie owoce czerwone
i ta twoja wieczorna sukienka
osuwała się lekko na ramionach

 

i choć świat nie był zimą 
taki lekki tak zaledwie zbudzony
kiedy wszystkie trawy i mięty skosili
co rok w sadzie wiśnie miały twoje oczy

 

Andrzej Feret 
 

Tadeusz Śliwiak (Piwnica pod Baranami)

 

Solo Tadeusz Śliwiak:

 

Ta nasza młodość z kości i krwi
Ta nasza młodość co z czasu kpi
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ta nasza młodość ten szczęsny czas
Ta para skrzydeł zwiniętych w nas

 

Chór Niebios:

 

Ona jest wśród kamieni
Rwącym światłem strumyka
Wiewiórkami po drzewach
Po gałęziach pomyka

 

Ona iskrą w kamieniu
Ona mlekiem w orzeszku
Ona świata ciekawa
Jak miedziany grosik w mieszku

 

Ona kwiatem we włosach
Octem w jabłkach jest pierwszych
Gorzką pianą na piwie
W świata gwarnej oberży

 

Buntem jest niespełnionym
Co na serce umiera
Ona tylko to daje
Co innemu zabiera

 

DANUTA I STEFAN RAZEM:

 

piosenka o miłości złego królestwa

 

na motywach Tadeusza Śliwiaka „Ta nasza młodość”

 

ta nasza młodość na chandrę lek
ta nasza młodość zawsze dopada
patrzę kto pierwsza a druga nie
ta nasza młodość się zawsze wkrada

 

polana dębu lizane czasem
a ona pierwsza a on następny
a młodość nasza w dymie w kominie
ona żywotem a on nieszczęsny

 

namiastka życia ogień szeleści

dotyka stopy korale zdziera 
ta nasza miłość przeklina potem
raz jeszcze kruszy wino wylewa

 

ona wędruje on pieśni pisze

ona przeklina on pierwszej pragnie
oboje sięgną czasów miłość
kiedy? zapewne gdy miłość zgaśnie

 

ona wsłuchana on nie ma czasu

on szuka chwili ona w oberży
on – także – zawsze one się snują
powiedz więc powiedz, o co tu chodzi

 

Andrzej Feret

 

Autorami dialogu są Paola Finch (Daria Procek) & Andrzej Feret
 

 


przysłano: 13 maja 2020 (historia)

Inne teksty autora

stary portret
Andrzej Feret
TRYPTYK Z PORTRETU
Andrzej Feret
List VIII * (zasypiasz dla bluesa)
Małgorzata Kiryjewska & Andrzej Feret
Listopad I - IV (cykl wierszy w dwugłosie)
Małgorzata Kiryjewska & Andrzej Feret
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca