Druga rocznica (wiersz klasyka)

Achmatowa Anna

 

O, nie, nie wypłakałam ich,

One wezbrały we mnie same

I wszystko mija przed oczami

Już bez nich dawno, wciąż bez nich.

 

Bez nich zadręcza mnie i dusi

Cierpienia i rozłąki ból...

Przenika krew i pali, suszy

Ich spalająca wszystko sól.

 

Roi mi się: w czterdziestym czwartym,

Czy to nie w czerwca pierwszy dzień -

Jak na jedwabiu wpółprzetartym

Zjawił się twój męczeński cień.

 

Jeszcze na wszystkim pozostało

Znamię niedawnych burz i klęsk

I ja swe miasto też ujrzałam

Przez tęczę mych ostatnich łez.

 

1 czerwca 1946, Leningrad.

 

 

tłum. Bohdan Ostromęcki

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 223 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Achmatowa Anna

Inne teksty autora

Kocie, nie idź...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[To serce nie odpowie echem na mój zew]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

[W blaskach zachodu pożółkł świat]

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

A mnie z tobą pijanym wesoło...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Nie z tymi, co małego ducha...

Achmatowa Anna, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło