Śmierć (wiersz klasyka)

Władysław Broniewski

Patrzy przez okno dzień chory, trupio nabrzękły i siny.

Po korytarzu szpitalnym wolno przechodzą godziny.



Szaro. I cicho. I pusto. Nie ma radości ni smutku.

Chmury się snują po niebie, jak chorzy w ciasnym ogródku.



Palce, jak martwe pająki, nad czymś się trudzą, mozolą.

W szklanym wazonie powiędły kwiaty pachnące karbolem.



Myśli, jak muchy jesienne, łażą, czepiają się sprzętów,

po raz ostatni skrzydłami biją o okna zamknięte.



Ktoś się zaczaił pod drzwiami. Ktoś podsłuchuje i czeka.

Cicho, na palcach podchodzą - śmierć, zakonnica i lekarz.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
2 104 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Władysław Broniewski

Inne teksty autora

Poezja

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

Na odjezdne

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

Ballady i romanse

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

*** (I zamyślić się nad Szopenem...)

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

Przypływ

Władysław Broniewski, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło