Literatura

Gdy ignorantką byłaś co co spraw natury... (wiersz klasyka)

John Donne

 

 

Gdy ignorantką byłaś co do spraw natury,
Uczyłem cię miłości — sofistyki, w której
Dziś celujesz, choć zrazu nie miałaś pojęcia
O mistycznym języku spojrzeń lub dotknięcia
Dłoni; nie dostrzegałaś, jak bardzo inaczej
Brzmią prawdziwe i sztuczne westchnienia rozpaczy;
Nie umiałaś wyczytać z wody, co z ócz płynie,
Czy gorączka jest groźna, czy też wkrótce minie.
Jeszczem cię nie nauczył wtedy alfabetu
Kwiatów, tajemnej mowy każdego bukietu,
Który umie znaczenia nieme i niemałe
Przekazywać w sekrecie. Wspomnij lata całe,
Kiedy konkurentowi mówiłaś każdemu:
"Tak — jeśli mama nie ma nic przeciwko temu";
Kiedy ze sztuk miłosnych umysł twój jedynie
Gry dziecinne pojmował, w których się dziewczynie
Wróży męża; i kiedy w godzinnej rozmowie
Ledwie jedną odpowiedź — koślawe przysłowie
I parę zdań urwanych — bąkałaś z mozołem.
O, nie możesz być cudza: ja przecież cię wziąłem
Jak działkę, wykrojoną z gminnej łąki świata
Dla mej uprawy; mnie się należy zapłata,
Mnie, który miłosnymi zabiegi sam jeden
Przekształciłem ogródek ów w rozkoszny Eden.
Moim dziełem jest wdzięk twój, słodycz i prostota;
Sadziłem w tobie drzewo wiedzy i żywota —
A kto inny kosztować miałby owoc? Czyli
Mam kuć puchar ze złota, by inni zeń pili?
Grzać wosk na cudzą pieczęć? poskramiać źrebaka,
Aby ujeżdżonego odstąpić rumaka?

Przełożył
Stanisław Barańczak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

John Donne

Inne teksty autora

Alchemia miłości
John Donne
Potrójny głupiec
John Donne
Sonet X
John Donne
Pchła
John Donne
Wschód słońca
John Donne
Testament
John Donne
Sonet VI
John Donne
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca