Literatura

Najmilejsza, w podróż jadę... (wiersz klasyka)

John Donne

 

 

Najmilejsza, w podróż jadę,
Nie bym się tobą znużył,
Ani bym na jaką zdradę
Bytności w świecie użył;
I tak nam dano
Krótko żyć, więc nie patrz krzywo,
Gdy umieram nie prawdziwą
Śmiercią, lecz udawaną.

Słońce całą noc wędruje,
Lecz rankiem świecić zacznie,
Choć tęsknoty wszak nie czuje,
A szlak ma dłuższy znacznie:
Więc uwierz, droga,
Że powrócę w szybszym pędzie
Niźli Słońce: kłuć mnie będzie
Tęsknoty mej ostroga.

Jak niewiele człowiek zdoła:
Gdy mu fortuna służy,
On chwil przeszłych nie przywoła,
Trwających nie przedłuży!
Za to niedolom
Umie oddać wszystkie siły,
By go łatwiej zwyciężyły
Te, co najbardziej bolą.

Kiedy wzdychasz, dusza moja
Znika z twym tchem, jedyna,
Kiedy płaczesz, jedna twoja
Łza krew mi w żyłach ścina.
O nie, nie wierzę,
Że mnie kochasz, skoro życie
Moje w swoim trwonisz skrycie;
Nie kochasz chyba szczerze.

Nie przeczuwaj dla mnie żadnej
Niedobrej w drodze sprawy,
Bo cię los podsłucha zdradny
I spełni twe obawy;
Myśmy jedynie
Do snu na bok odwróceni:
Nie mogą być rozłączeni,
W których krew jedna płynie

Przełożył
Stanisław Barańczak


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

John Donne

Inne teksty autora

Alchemia miłości
John Donne
Pchła
John Donne
Potrójny głupiec
John Donne
Sonet X
John Donne
Wschód słońca
John Donne
Dzień dobry
John Donne
Ekstaza
John Donne
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca